Depresja w ciąży
Cytat z Klaudynka data 15 kwietnia 2021, 09:10Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Cytat z Magda Gie data 15 kwietnia 2021, 10:22Depresja nie pojawia się z dnia na dzień. Gorsze samopoczucie psychiczne może być spowodowane wpływem hormonów ale radziłabym siebie obserwować i w razie dłużej utrzymującego się stanu depresyjnego nie wahałabym się skontaktować się ze specjalistą, który najlepiej stwierdzi, czy depresja faktycznie występuje i czy ew. pacjentka ma skłonności do depresji poporodowej.
Depresja nie pojawia się z dnia na dzień. Gorsze samopoczucie psychiczne może być spowodowane wpływem hormonów ale radziłabym siebie obserwować i w razie dłużej utrzymującego się stanu depresyjnego nie wahałabym się skontaktować się ze specjalistą, który najlepiej stwierdzi, czy depresja faktycznie występuje i czy ew. pacjentka ma skłonności do depresji poporodowej.
Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 12:03Cytat z Klaudynka data 15 kwietnia 2021, 09:10Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Proponuję się nie zastanawiać nad tym czy jest depresja w ciąży tylko zacząć działać. Określić co jest przyczyną obniżonego samopoczucia i starać się stawić temu czoła. Świetną terapia na depresję jest zapomnieć o sobie i rozejrzeć się czy obok komuś nie trzeba pomóc.
Wiem o czym mówię, gdyż zostałam sama gdy byłam w trzeciej ciąży . Miałam na utrzymaniu dwoje dzieci 3 i 4 lata, kredyt na dom i żadnej pomocy. Nie należała mi się także pomoc instytucjonalna jako że byłam na urlopie wychowawczym. Gdy jechałam rodzić ostatnie 100 zł jakie miałam wydałam na taksówkę. W szpitalu byłam sama, nikt mnie nie odwiedził, nie miałam opłaconej położnej ani lekarza. Poradziłam sobie i nie wpadłam w depresję. Pozdrawiam.
Cytat z Klaudynka data 15 kwietnia 2021, 09:10Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Proponuję się nie zastanawiać nad tym czy jest depresja w ciąży tylko zacząć działać. Określić co jest przyczyną obniżonego samopoczucia i starać się stawić temu czoła. Świetną terapia na depresję jest zapomnieć o sobie i rozejrzeć się czy obok komuś nie trzeba pomóc.
Wiem o czym mówię, gdyż zostałam sama gdy byłam w trzeciej ciąży . Miałam na utrzymaniu dwoje dzieci 3 i 4 lata, kredyt na dom i żadnej pomocy. Nie należała mi się także pomoc instytucjonalna jako że byłam na urlopie wychowawczym. Gdy jechałam rodzić ostatnie 100 zł jakie miałam wydałam na taksówkę. W szpitalu byłam sama, nikt mnie nie odwiedził, nie miałam opłaconej położnej ani lekarza. Poradziłam sobie i nie wpadłam w depresję. Pozdrawiam.
Cytat z Bkacpa data 15 kwietnia 2021, 12:04Depresja moze się pojawic zarówno w ciązy jak i po urodzeniu dziecka. NIe jest prawda , ze jedynie kobiety po porodzie odczuwają baby blues. Kobiety w ciazy z powodu wahań hormonow równiez mogą odczuwać takie nastroje I nie jest to takie rzadkie
Polecam skonsultować się z ginekologiem. Lekarz powinien wystawic skierowanie na wizytę na fundusz. Ewentualnie wybierz się prywatnie do psychiatry. https://kosmetycznerewolucje.pl/jakimi-chorobami-zajmuje-sie-psychiatria/
Depresja moze się pojawic zarówno w ciązy jak i po urodzeniu dziecka. NIe jest prawda , ze jedynie kobiety po porodzie odczuwają baby blues. Kobiety w ciazy z powodu wahań hormonow równiez mogą odczuwać takie nastroje I nie jest to takie rzadkie
Polecam skonsultować się z ginekologiem. Lekarz powinien wystawic skierowanie na wizytę na fundusz. Ewentualnie wybierz się prywatnie do psychiatry. https://kosmetycznerewolucje.pl/jakimi-chorobami-zajmuje-sie-psychiatria/
Cytat z Róża data 15 kwietnia 2021, 17:07Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 12:03Cytat z Klaudynka data 15 kwietnia 2021, 09:10Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Proponuję się nie zastanawiać nad tym czy jest depresja w ciąży tylko zacząć działać. Określić co jest przyczyną obniżonego samopoczucia i starać się stawić temu czoła. Świetną terapia na depresję jest zapomnieć o sobie i rozejrzeć się czy obok komuś nie trzeba pomóc.
Wiem o czym mówię, gdyż zostałam sama gdy byłam w trzeciej ciąży . Miałam na utrzymaniu dwoje dzieci 3 i 4 lata, kredyt na dom i żadnej pomocy. Nie należała mi się także pomoc instytucjonalna jako że byłam na urlopie wychowawczym. Gdy jechałam rodzić ostatnie 100 zł jakie miałam wydałam na taksówkę. W szpitalu byłam sama, nikt mnie nie odwiedził, nie miałam opłaconej położnej ani lekarza. Poradziłam sobie i nie wpadłam w depresję. Pozdrawiam.
Depresja jest poważną chorobą a nie jesienną chandrą i żeby się z niej wyleczyć nie wystarczy zapomnieć o sobie. Denerwują mnie takie rady niesamowicie. Gratuluję Pani, że sobie Pani poradziła w trudnej sytuacji, ale nie jest ona w żaden sposób wyznacznikiem tego jak działa psychika innej osoby.
Depresja w ciąży jest jak najbardziej rozpoznanym zjawiskiem, polecam skontaktować się z psychiatrą, o zdrowie psychiczne trzeba dbać tak samo jak o fizyczne i nie ma w tym nic zawstydzającego. Lekarz będzie w stanie Pani pomóc także w ciąży. Trzymam kciuki za to aby poczuła się Pani lepiej! 🙂
Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 12:03Cytat z Klaudynka data 15 kwietnia 2021, 09:10Wiele się słyszy o depresji poporodowej. Ale czy jest może coś takiego jak depresja w ciazy?
Proponuję się nie zastanawiać nad tym czy jest depresja w ciąży tylko zacząć działać. Określić co jest przyczyną obniżonego samopoczucia i starać się stawić temu czoła. Świetną terapia na depresję jest zapomnieć o sobie i rozejrzeć się czy obok komuś nie trzeba pomóc.
Wiem o czym mówię, gdyż zostałam sama gdy byłam w trzeciej ciąży . Miałam na utrzymaniu dwoje dzieci 3 i 4 lata, kredyt na dom i żadnej pomocy. Nie należała mi się także pomoc instytucjonalna jako że byłam na urlopie wychowawczym. Gdy jechałam rodzić ostatnie 100 zł jakie miałam wydałam na taksówkę. W szpitalu byłam sama, nikt mnie nie odwiedził, nie miałam opłaconej położnej ani lekarza. Poradziłam sobie i nie wpadłam w depresję. Pozdrawiam.
Depresja jest poważną chorobą a nie jesienną chandrą i żeby się z niej wyleczyć nie wystarczy zapomnieć o sobie. Denerwują mnie takie rady niesamowicie. Gratuluję Pani, że sobie Pani poradziła w trudnej sytuacji, ale nie jest ona w żaden sposób wyznacznikiem tego jak działa psychika innej osoby.
Depresja w ciąży jest jak najbardziej rozpoznanym zjawiskiem, polecam skontaktować się z psychiatrą, o zdrowie psychiczne trzeba dbać tak samo jak o fizyczne i nie ma w tym nic zawstydzającego. Lekarz będzie w stanie Pani pomóc także w ciąży. Trzymam kciuki za to aby poczuła się Pani lepiej! 🙂
Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 18:57Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Cytat z Magda Gie data 15 kwietnia 2021, 20:17Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 18:57Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Renato, bardzo Ci współczuję takich osobistych dramatów, już kiedyś pisałaś na blogu o tym w jakich okolicznościach zostałaś sama i tym bardziej Cię podziwiam, że dałaś radę udźwignąć na swoich barkach trud wychowania trójki dzieci. Dużo czytam Twoich komentarzy (zarówno tu na forum jak i pod wpisami Hal) i wnioskuję z nich, że jesteś bardzo dobrą mamą. Czasami będąc sama tylko z jednym dzieckiem (mąż większość czasu poza domem), jak jest mi naprawdę ciężko, myślę sobie o Tobie i Twoich trudnych doświadczeniach, wtedy wiem, że nie mam prawa narzekać na swoją sytuację, bo inni mają gorzej. Wierzę też, że to co Ci życie przyniosło bardzo Cię wzmocniło i nabrałaś grubej skóry przez co może pozwalasz na takie stwierdzenia jak to, że "depresja to jest pewnego rodzaju przyzwoleniem na własną niemoc". Niestety ale takie oceny wydają ludzie, którzy albo nie mają zielonego pojęcia co do tego typu zaburzeń psychicznych albo w lekceważący sposób podchodzą do tego problemu.
Renato, bardzo proszę przeczytaj proszę poniższy fragment wyciągnięty z Wikipedii dotyczący omawianego przez nas tematu.
"Czy depresja jest oznaką „słabości”?
Depresja jest chorobą o nie w pełni wyjaśnionym podłożu. Może ona pojawiać się u osób o różnych typach osobowości oraz różnych zakresach zdolności do radzenia sobie z problemami życiowymi. Na depresję zapadają zarówno osoby zaradne życiowo, jak i borykające się z różnymi trudnościami. Wiadomo jednak, że o jej wystąpieniu decydują przede wszystkim zakłócenia równowagi w systemach neuroprzekaźników w mózgu: serotoniny i noradrenaliny. W związku z tym, uznawanie depresji, za przejaw „słabości” człowieka, jest podobnie bezzasadne, jak ocenianie osób z chorobami nowotworowymi lub z chorobami serca jako słabych. Takie stereotypy sprawiają, iż chorzy na depresję boją się, że zostaną ocenieni jako „słabi”, zarzucają sobie „słabość”, co nasila ich przygnębienie, jest im trudniej otworzyć się i sięgnąć po odpowiednią pomoc, a niekiedy rezygnują z leczenia"
Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 18:57Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Renato, bardzo Ci współczuję takich osobistych dramatów, już kiedyś pisałaś na blogu o tym w jakich okolicznościach zostałaś sama i tym bardziej Cię podziwiam, że dałaś radę udźwignąć na swoich barkach trud wychowania trójki dzieci. Dużo czytam Twoich komentarzy (zarówno tu na forum jak i pod wpisami Hal) i wnioskuję z nich, że jesteś bardzo dobrą mamą. Czasami będąc sama tylko z jednym dzieckiem (mąż większość czasu poza domem), jak jest mi naprawdę ciężko, myślę sobie o Tobie i Twoich trudnych doświadczeniach, wtedy wiem, że nie mam prawa narzekać na swoją sytuację, bo inni mają gorzej. Wierzę też, że to co Ci życie przyniosło bardzo Cię wzmocniło i nabrałaś grubej skóry przez co może pozwalasz na takie stwierdzenia jak to, że "depresja to jest pewnego rodzaju przyzwoleniem na własną niemoc". Niestety ale takie oceny wydają ludzie, którzy albo nie mają zielonego pojęcia co do tego typu zaburzeń psychicznych albo w lekceważący sposób podchodzą do tego problemu.
Renato, bardzo proszę przeczytaj proszę poniższy fragment wyciągnięty z Wikipedii dotyczący omawianego przez nas tematu.
"Czy depresja jest oznaką „słabości”?
Depresja jest chorobą o nie w pełni wyjaśnionym podłożu. Może ona pojawiać się u osób o różnych typach osobowości oraz różnych zakresach zdolności do radzenia sobie z problemami życiowymi. Na depresję zapadają zarówno osoby zaradne życiowo, jak i borykające się z różnymi trudnościami. Wiadomo jednak, że o jej wystąpieniu decydują przede wszystkim zakłócenia równowagi w systemach neuroprzekaźników w mózgu: serotoniny i noradrenaliny. W związku z tym, uznawanie depresji, za przejaw „słabości” człowieka, jest podobnie bezzasadne, jak ocenianie osób z chorobami nowotworowymi lub z chorobami serca jako słabych. Takie stereotypy sprawiają, iż chorzy na depresję boją się, że zostaną ocenieni jako „słabi”, zarzucają sobie „słabość”, co nasila ich przygnębienie, jest im trudniej otworzyć się i sięgnąć po odpowiednią pomoc, a niekiedy rezygnują z leczenia"
Cytat z Renata data 16 kwietnia 2021, 03:01W żadnym razie nie deprecjonuję depresji. Przeżyłam ją i wiem, że jeżeli się poddam, to będzie tylko gorzej. Życie nie rozpieszcza nikogo z nas. Nie uważam, że jestem w wyjątkowo trudnej sytuacji, gdyż jak pisałam, jestem szczęściarą. Mam dom, mam pracę, która lubię i która pozwala mi wychowywać dzieci i poświęcać im sporo uwagi, mam przyjaciół, wreszcie jestem zdrowa. Ryzykiem depresji jest zagrożony każdy z nas. Porównałabym to do bagna, im bardziej się zagłębiasz, tym bardziej wciąga. Piszę o tym, co mnie pomogło. A więc właśnie reagowanie działaniem już przy pierwszych symptomach i konkretne działanie, najlepiej na rzecz innych (dzieci, kogoś w potrzebie). Potrzeba zmienić perspektywę z fokusa ustawionego na mnie, który w istocie zakłamuje rzeczywistość na obiektyw długoogniskowy.
Stąd warto sobie przypomnieć, co przeżywali i przeżywają ludzie na całym świecie. Okaże się, że nasze doświadczenie jest wpisane w ludzki los, jest wspólnym doświadczeniem wielu. Paradoksalnie właśnie mnie pomogła moja trudna sytuacja gdyż wiedziałam, że jeżeli nie zadziałam skończy się to czymś złym dla dzieci. Musiałam wstać z łóżka, musiałam wziąć się do pracy choć bóg jeden wie jak mi się nie chciało. Trzeba w sensie fizycznym wstać z łóżka i zacząć działać. Trzeba wstać, zadbać o higienę, ubrać się itp itd
Moja 60 letnia wówczas znajoma miała kiedyś depresję. 6 miesięcy na prozacu, który nie pomagał. Była samotną bezdzietną kobietą, której umarł mąż. Życie straciło sens. Zachęciłam ją by zapisała się na zajęcia jogi. Depresja przeszła i nigdy nie wróciła. Prozac odstawiła po drugich zajęciach. Teraz ma 78 lat i jest szczęśliwa. Znalazła swój cel w życiu pomagając swojej siostrzenicy, którą osierociła matka. Siostrzenica stała się jej córką. Pomaga również mnie i ludziom wokół. Stało się to jej naturą. Ma mnóstwo znajomych i żyje pełnym życiem. Dzięki niej na przykład spędzę w tym roku z dziećmi 2 tygodnie na Mazurach w jej domku letniskowym:)
Jeśli chodzi o biochemiczne podłoże depresji, jest to ogromnie ciekawe zjawisko. Według mojej oceny i moich doświadczeń owe zaburzenia neuroprzekaźników pojawiają się właśnie na skutek depresji . Można je poprawić i całkowicie odwrócić zarówno poprzez działania , które opisałam jak i czysto fizycznie...przez zmianę diety i ruch fizyczny. Bardzo pomaga oczywiście duchowość, wierzący mają łatwiej:) Dlatego bardzo polecałabym zmianę diety, szczególnie wyłączenie cukrów i znaczące ograniczenie węglowodanów. To nieprawdopodobne jak bardzo na nasze samopoczucie ma to co jemy. Osobiście stosuję dietę niskowęglowodanową co daje mi nieprawdopodobny napęd do życia.
Kiedy najem się cukru, od razu tendencja zniżkowa:))
Jeśli chodzi o moje dzieci uważam, że nie ma nic bardziej fascynującego niż być świadkiem rozwoju dziecka i uwalniania się jego zdolności w miarę wzrastania. Staram się tylko stworzyć im warunki do tego i ...nie przeszkadzać. Wychowywać dziecko to dla mnie zaszczyt, podziw i szacunek dla niepowtarzalnej osobowości i ogromnego potencjału człowieka. Jeżeli się tylko nie przeszkadza nadmierną ingerencja można być świadkiem niezwykłych rzeczy. Ostatnio wprawiła mnie w osłupienie moja autystyczna córeczka, której nie uczono nigdy czytać. Wzięła listę słówek angielsko-polskich swojej starszej siostry i przeczytała po polsku i angielsku z perfekcyjnym akcentem. Córka zawsze interesowała się literami i angielskimi piosenkami w necie. Okazało się, ze sama nauczyła się czytać (globalnie). Po prostu szok. Pamiętam także zabawny powód, dla którego zapisałam moje dzieci do szkoły akrobatycznej. Oglądały mianowicie Barbie Tajne Agentki i strasznie chciały robić takie ewolucje jak superbohaterki z filmu. Nie zastanawiając się wiele zobaczyłam gdzie jest najbliższa szkoła sportowa i przeniosłam córki . Miały z tego powodu wiele radości i satysfakcji a szkoła okazała się miłą przygodą zamiast męczarni. Obecnie eksperymentujemy z edukacja domowa:). Niedługo rozpoczniemy przygodę ze szkołą muzyczną.
W żadnym razie nie deprecjonuję depresji. Przeżyłam ją i wiem, że jeżeli się poddam, to będzie tylko gorzej. Życie nie rozpieszcza nikogo z nas. Nie uważam, że jestem w wyjątkowo trudnej sytuacji, gdyż jak pisałam, jestem szczęściarą. Mam dom, mam pracę, która lubię i która pozwala mi wychowywać dzieci i poświęcać im sporo uwagi, mam przyjaciół, wreszcie jestem zdrowa. Ryzykiem depresji jest zagrożony każdy z nas. Porównałabym to do bagna, im bardziej się zagłębiasz, tym bardziej wciąga. Piszę o tym, co mnie pomogło. A więc właśnie reagowanie działaniem już przy pierwszych symptomach i konkretne działanie, najlepiej na rzecz innych (dzieci, kogoś w potrzebie). Potrzeba zmienić perspektywę z fokusa ustawionego na mnie, który w istocie zakłamuje rzeczywistość na obiektyw długoogniskowy.
Stąd warto sobie przypomnieć, co przeżywali i przeżywają ludzie na całym świecie. Okaże się, że nasze doświadczenie jest wpisane w ludzki los, jest wspólnym doświadczeniem wielu. Paradoksalnie właśnie mnie pomogła moja trudna sytuacja gdyż wiedziałam, że jeżeli nie zadziałam skończy się to czymś złym dla dzieci. Musiałam wstać z łóżka, musiałam wziąć się do pracy choć bóg jeden wie jak mi się nie chciało. Trzeba w sensie fizycznym wstać z łóżka i zacząć działać. Trzeba wstać, zadbać o higienę, ubrać się itp itd
Moja 60 letnia wówczas znajoma miała kiedyś depresję. 6 miesięcy na prozacu, który nie pomagał. Była samotną bezdzietną kobietą, której umarł mąż. Życie straciło sens. Zachęciłam ją by zapisała się na zajęcia jogi. Depresja przeszła i nigdy nie wróciła. Prozac odstawiła po drugich zajęciach. Teraz ma 78 lat i jest szczęśliwa. Znalazła swój cel w życiu pomagając swojej siostrzenicy, którą osierociła matka. Siostrzenica stała się jej córką. Pomaga również mnie i ludziom wokół. Stało się to jej naturą. Ma mnóstwo znajomych i żyje pełnym życiem. Dzięki niej na przykład spędzę w tym roku z dziećmi 2 tygodnie na Mazurach w jej domku letniskowym:)
Jeśli chodzi o biochemiczne podłoże depresji, jest to ogromnie ciekawe zjawisko. Według mojej oceny i moich doświadczeń owe zaburzenia neuroprzekaźników pojawiają się właśnie na skutek depresji . Można je poprawić i całkowicie odwrócić zarówno poprzez działania , które opisałam jak i czysto fizycznie...przez zmianę diety i ruch fizyczny. Bardzo pomaga oczywiście duchowość, wierzący mają łatwiej:) Dlatego bardzo polecałabym zmianę diety, szczególnie wyłączenie cukrów i znaczące ograniczenie węglowodanów. To nieprawdopodobne jak bardzo na nasze samopoczucie ma to co jemy. Osobiście stosuję dietę niskowęglowodanową co daje mi nieprawdopodobny napęd do życia.
Kiedy najem się cukru, od razu tendencja zniżkowa:))
Jeśli chodzi o moje dzieci uważam, że nie ma nic bardziej fascynującego niż być świadkiem rozwoju dziecka i uwalniania się jego zdolności w miarę wzrastania. Staram się tylko stworzyć im warunki do tego i ...nie przeszkadzać. Wychowywać dziecko to dla mnie zaszczyt, podziw i szacunek dla niepowtarzalnej osobowości i ogromnego potencjału człowieka. Jeżeli się tylko nie przeszkadza nadmierną ingerencja można być świadkiem niezwykłych rzeczy. Ostatnio wprawiła mnie w osłupienie moja autystyczna córeczka, której nie uczono nigdy czytać. Wzięła listę słówek angielsko-polskich swojej starszej siostry i przeczytała po polsku i angielsku z perfekcyjnym akcentem. Córka zawsze interesowała się literami i angielskimi piosenkami w necie. Okazało się, ze sama nauczyła się czytać (globalnie). Po prostu szok. Pamiętam także zabawny powód, dla którego zapisałam moje dzieci do szkoły akrobatycznej. Oglądały mianowicie Barbie Tajne Agentki i strasznie chciały robić takie ewolucje jak superbohaterki z filmu. Nie zastanawiając się wiele zobaczyłam gdzie jest najbliższa szkoła sportowa i przeniosłam córki . Miały z tego powodu wiele radości i satysfakcji a szkoła okazała się miłą przygodą zamiast męczarni. Obecnie eksperymentujemy z edukacja domowa:). Niedługo rozpoczniemy przygodę ze szkołą muzyczną.
Cytat z Róża data 16 kwietnia 2021, 20:25Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 18:57Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Oczywiście, że lekarz będzie w stanie pomóc! Ze złamaną ręką też by Pani komuś radziła, żeby nie szedł do lekarza tylko skupił się na drugiej albo sprawnych nogach? Leczenie psychiatryczne to nie tylko tabletki ale także psychoterapia. Pani sama udała się do psychologa, który jak Pani sama twierdzi Pani pomógł, a innym mówi Pani żeby nie korzystali z pomocy lekarskiej?
Nikt na siłę komuś do gardła tabletek wrzucać nie będzie, psychoterapia natomiast sama w sobie może być bardzo pomocna (na nią też potrzeba skierowania, chyba że pójdzie się prywatnie) i może pomóc rozwiązać problemy jakie trapią daną osobę. Nie widzę żeby były wspomniane okoliczności depresji a już tym bardziej jej przyczyny, a podejrzewam że żadna z nas wróżką nie jest, to zamiast wróżyć z fusów lepiej jest polecić pomoc specjalisty, który będzie miał doświadczenie i wykształcenie potrzebne do faktycznej pomocy.
I już tak nawiasem, leki też pomagają w sytuacjach w których są potrzebne, Pani doświadczenia to nie badania naukowe ani testy laboratoryjne, żeby zaręczać o ich działaniu.
Cytat z Renata data 15 kwietnia 2021, 18:57Lekarz nie będzie w żaden sposób w stanie pomóc gdyż nie ma on żadnych możliwości pomocy w trudnej sytuacji życiowej, która jest przyczyną depresji. A psychotropy nie są żadnym rozwiązaniem, po nich będzie jeszcze gorzej, Zaręczam.
W mojej trudnej sytuacji poszłam jeden jedyny raz do psychologa, mądrego, który powiedział mi proste słowa, że ja sama muszę sobie pomóc. Usłyszałam słowa "pani myśli, że sobie pani nie poradzi, ale PANI SOBIE PORADZI". Trzymam się tego.
Jedynym ratunkiem jest zacząć działać zanim dojdzie do poważniejszego stanu. Zapewniam, że gdyby była Pani tak jak ja wtedy zdana zupełnie na siebie i miała wyłączną odpowiedzialność za dzieci nie pozwoliłaby Pani sobie na depresję:) Depresja to jest pewnego rodzaju przyzwolenie na własną niemoc.
Kiedy nachodzi mnie pokusa, żeby się nad sobą użalać myślę o kobietach w Ravensbruck, na których robiono okrutne doświadczenia medyczne, myślę o kobietach w Oświęcimiu, którym po urodzeniu odbierano dziecko i na oczach matki roztrzaskiwano główkę o betonową posadzkę i myślę sobie, że jestem ogromną szczęściarą.
Oczywiście, że lekarz będzie w stanie pomóc! Ze złamaną ręką też by Pani komuś radziła, żeby nie szedł do lekarza tylko skupił się na drugiej albo sprawnych nogach? Leczenie psychiatryczne to nie tylko tabletki ale także psychoterapia. Pani sama udała się do psychologa, który jak Pani sama twierdzi Pani pomógł, a innym mówi Pani żeby nie korzystali z pomocy lekarskiej?
Nikt na siłę komuś do gardła tabletek wrzucać nie będzie, psychoterapia natomiast sama w sobie może być bardzo pomocna (na nią też potrzeba skierowania, chyba że pójdzie się prywatnie) i może pomóc rozwiązać problemy jakie trapią daną osobę. Nie widzę żeby były wspomniane okoliczności depresji a już tym bardziej jej przyczyny, a podejrzewam że żadna z nas wróżką nie jest, to zamiast wróżyć z fusów lepiej jest polecić pomoc specjalisty, który będzie miał doświadczenie i wykształcenie potrzebne do faktycznej pomocy.
I już tak nawiasem, leki też pomagają w sytuacjach w których są potrzebne, Pani doświadczenia to nie badania naukowe ani testy laboratoryjne, żeby zaręczać o ich działaniu.
Cytat z Renata data 16 kwietnia 2021, 21:18Tak. A czy zna Pani osobiście chociaż jedna osobę, którą psycholog/psychiatra wyleczył z depresji ? Jak dajmy na to ma pomóc psycholog/psychiatra samotnej matce, która nie ma pracy żeby wyżywić dzieci i utrzymać mieszkanie?
Ja mogę zaręczyć, że zadziałało u mnie i mojej znajomej a efekty są trwałe gdyż metoda działa za każdym razem. Nikomu tego nie chcę sprzedać lecz zaświadczam o sobie. Może ktoś zechce spróbować. Mogę powiedzieć, że to co pomogło mnie to zapomnienie o sobie i skupienie się na służeniu innym ludziom w każdym aspekcie, prywatnym i zawodowym.
Czytałam kiedyś piękna historię o 90 letniej samotnej Dunce, która od czasu przejścia na emeryturę postanowiła zająć się odwiedzaniem starszych samotnych ludzi w swojej wiosce. Odwiedza ich codziennie, piecze bułeczki na śniadanie, pyta co słychać. Dzięki temu czuje się potrzebna i pielęgnuje więzi, jest szczęśliwa.
Tak. A czy zna Pani osobiście chociaż jedna osobę, którą psycholog/psychiatra wyleczył z depresji ? Jak dajmy na to ma pomóc psycholog/psychiatra samotnej matce, która nie ma pracy żeby wyżywić dzieci i utrzymać mieszkanie?
Ja mogę zaręczyć, że zadziałało u mnie i mojej znajomej a efekty są trwałe gdyż metoda działa za każdym razem. Nikomu tego nie chcę sprzedać lecz zaświadczam o sobie. Może ktoś zechce spróbować. Mogę powiedzieć, że to co pomogło mnie to zapomnienie o sobie i skupienie się na służeniu innym ludziom w każdym aspekcie, prywatnym i zawodowym.
Czytałam kiedyś piękna historię o 90 letniej samotnej Dunce, która od czasu przejścia na emeryturę postanowiła zająć się odwiedzaniem starszych samotnych ludzi w swojej wiosce. Odwiedza ich codziennie, piecze bułeczki na śniadanie, pyta co słychać. Dzięki temu czuje się potrzebna i pielęgnuje więzi, jest szczęśliwa.