Sztuka Wyboru
lub Zarejestruj aby założyć posty i tematy.

Kuchnia z salonem czy osobno?

12

Dzień dobry,

Jesteśmy z mężem na etapie projektowania domu jednorodzinnego, mamy już wybrany konkretny model ale pozostaje nam do rozstrzygnięcia kwestia kuchni. Ostatnimi czasy modne stało się łączenie kuchni z salonem i przeglądając projekty mało, które z nich mają te oba pomieszczenia wyodrębnione jako osobne. Chciałam się Was zapytać, jakie macie doświadczenia w tym temacie? Czy macie salon z otwartą kuchnią, czy jednak są to dwa osobne pomieszczenia. Bardzo się waham z podjęciem decyzji ale chyba bardziej jestem skłonna żeby zupełnie oddzielić oba te pomieszczenia, ponieważ głownie do mnie przemawia to, że nie potrafię utrzymać porządku w kuchni podczas codziennego gotowania albo co gorsza przygotowywania imprez rodzinnych. Z kolei argumentem przemawiającym do mnie żeby zrobić kuchnie z salonem jest to, że można patrzeć na małe dzieci jak bawią się w salonie podczas gotowania obiadu. Dodam jeszcze, że całe życie mieszkam w bloku i mam zerowe doświadczenie w kwestii życia codziennego w domu jednorodzinnym, więc wszelkie wskazówki będą dla mnie bardzo cenne.

 

Cytat z Magda Gie data 24 września 2020, 21:52

Dzień dobry,

Jesteśmy z mężem na etapie projektowania domu jednorodzinnego, mamy już wybrany konkretny model ale pozostaje nam do rozstrzygnięcia kwestia kuchni. Ostatnimi czasy modne stało się łączenie kuchni z salonem i przeglądając projekty mało, które z nich mają te oba pomieszczenia wyodrębnione jako osobne. Chciałam się Was zapytać, jakie macie doświadczenia w tym temacie? Czy macie salon z otwartą kuchnią, czy jednak są to dwa osobne pomieszczenia. Bardzo się waham z podjęciem decyzji ale chyba bardziej jestem skłonna żeby zupełnie oddzielić oba te pomieszczenia, ponieważ głownie do mnie przemawia to, że nie potrafię utrzymać porządku w kuchni podczas codziennego gotowania albo co gorsza przygotowywania imprez rodzinnych (które są dla mnie zawsze bardzo dużym stresem). Z kolei argumentem przemawiającym do mnie żeby zrobić kuchnie z salonem jest to, że można patrzeć na małe dzieci jak bawią się w salonie podczas gotowania obiadu. Dodam jeszcze, że całe życie mieszkam w bloku i mam zerowe doświadczenie w kwestii życia codziennego w domu jednorodzinnym, więc wszelkie wskazówki będą dla mnie bardzo cenne.

 

Droga Magdo,

aktualnie również mieszkam w bloku i mam zamkniętą kuchnię. Bardzo sobie to rozwiązanie chwalę, bo mój mąż jest kucharzem "ekspresyjnym" i nie potrafi utrzymać porządku 🙂 Jako osoba, która mieszkała w domu (rodzinnym) z kuchnią otwartą, mogę powiedzieć, że okazyjnie faktycznie była ona uciążliwa. Głównie, gdy mama gotowała potrawy o intensywnym zapachu (np. obgotowywała flaki), bądź takie, za którymi nie przepadałam (gołąbki). W sposób oczywisty zapachy z kuchni zalewały cały dom 😉 Przed przyjściem gości musieliśmy też zawsze wygospodarować kilka minut, żeby oporządzić kuchnię po gotowaniu. Kuchnię z drzwiami można po prostu... zamknąć 😉

Wiele osób wybiera rozwiązanie pośrednie - np. duże rozsuwane drzwi do kuchni, które w razie potrzeby otwieramy bądź zamykamy.

Mimo plusów i minusów kuchni otwartej/zamkniętej z mężem planujemy w przyszłym domu kuchnię otwartą. Po 6 latach w bloku mamy głód przestrzeni we wnętrzu, a i gości nie przyjmujemy już tak często jak kiedyś.

 

 

Myślę, że takie połączenie kuchni z salonem, niezależnie od rodzaju budynku(blok czy dom jednorodzinny) ma podobne wady i zalety. Moja mama ma połączoną kuchnię z salonem, ja mam osobną kuchnię ale bez drzwi. Nie podobają mi się oba rozwiązania. W obu przypadkach ciężko jest oddzielić zapach gotowania od reszty domu- zamykaną, oddzielna kuchnię łatwiej wywietrzyć bez zasmradzania całej reszty pokoi(ja np. bardzo nie lubię zapachu smażonych potraw, tego tłuszczu). Plus hałasy- to przestaje być zabawne jak się próbuje w salonie oglądać telewizję a ktoś w tym czasie gotuje wode na herbatę.
Jedyną chyba zaletą salono-kuchni jest to że taka opcja bardzo dużo miejsca pozwala zaoszczędzić- zwłaszcza w 30-40 metrowych mieszkaniach

Tak źle, tak niedobrze. Jak same widzicie nie ma rozwiązania idealnego. Musimy to dobrze przemyśleć, żeby po miesiącu nie żałować ale chyba bardziej skłonni jesteśmy całkowicie oddzielić kuchnię od salonu. Przede wszystkim przemawia do mnie to, że w najbliższej przyszłości, gdy wszyscy rano będą się szykować do pracy i młodsze towarzystwo do przedszkola/szkoły w domu zostawi się zawsze mały rozgardiasz po śniadaniu. Myślimy o tym, żeby w kuchni zrobić taki mały okrągły stolik, a w salonie zrobić stół "reprezentacyjny" na większe przyjęcia. Przestrzeni w związku z rezygnacji z kuchni w salonie nam nie ubędzie, ponieważ będziemy mieć nad salonem antresole i duże okna przez co pomieszczenie będzie się wydawać bardziej otwarte.

Wypowiem się jako architekt projektujący domy jednorodzinne:) Jest to kwestia upodobań i stylu życia.

Kuchnia otwarta daje duże możliwości przestrzenne, przestrzeń salonu powiększa się optycznie, ceną za to jednak może być mniej ustawny salon jako, że znika ściana między salonem a kuchnią. Rozwiązanie to stosowałam najczęściej w domach o nowoczesnym wyrazie, gdzie użytkownikowi zależało na otwartej jasnej przestrzeni, otwarta kuchnia to także możliwość dodatkowego doświetlenia salonu. Przeważnie rozwiązania takie wybierały dojrzałe pary, których dzieci wyfrunęły już z gniazda i kuchnia nie była już tak intensywnie użytkowana. Mogła natomiast służyć jako barek na imprezach.

Projektując otwartą kuchnię należy liczyć się z tym, że urządzenie jej może być droższe niż kuchni zamkniętej. Nie da uniknąć się przechodzenia zapachów a także ...muszek owocówek pozostawiających nieestetyczne plamy na suficie i w ogóle much, które niechybnie pojawią się . Dlatego jest to dobre dla osób pedantycznie dbających o czystość i niewiele gotujących.

Otwarta kuchnia jest także koniecznością w małych mieszkaniach, w których trzeba wygospodarować np osobną sypialnię dla dzieci.

W innych przypadkach polecam kuchnię zamkniętą wyraźnie oddzieloną od salonu. W swoim domu zaprojektowałam np kuchnię skierowaną na ogród w związku z tym przez większość dni w roku mogłam obserwować gotując moje małe dzieci bawiące się w ogrodzie i skaczące na trampolinie. Z doświadczenia powiem, że tych sytuacji kiedy mama gotuje a dziecko kręci się samo obok jest w gruncie rzeczy niewiele i trwają one krótko, dopóki dziecko nie pójdzie do przedszkola i nie warto projektować domu pod tym kątem jeśli mamy wystarczająco duży salon.

Mam osobną, zamykaną kuchnię i nawet nie rozważałam opcji kuchni połączonej z salonem. Nie zniosłabym w salonie kuchennych zapachów i kuchennego bałaganu. W kuchni mamy niewielki stolik na np. szybkie śniadanie, a duży rozkładany do jeszcze większego stół w salonie. Osobiście nie widzę żadnych plusów łączenia tych pomieszczeń (mam na myśli dom, bo rozumiem, że inaczej sprawa wygląda np. w kawalerce), a mam dwójkę malutkich dzieci, które niekoniecznie bawią się w salonie, bo mają swój pokój.

Są plusy. Chodzi o przestrzeń, u jednego klienta dzięki takiemu połączeniu w salonie jest fantastyczne światło po południu przefiltrowane przez sosny. Ma to dla niego duże znaczenie bo po pracy przebywa w salonie po południu (salon ma wystawę na południe i wschód). Dzięki takiemu rozwiązaniu może on cieszyć się słońcem w salonie od wschodu do zachodu słońca. Jeżeli połąćzymy salon 40 m2 z kuchnią 15 m2 daje to naprawdę duże wrażenie. Zazwyczaj w takich rozwiązaniach stosuje się efektowne wyspy rozdzielające salon od kuchni ale też łączące - bo z drugiej strony można postawić stołki barowe i wtedy taka wyspa służy jako stół śniadaniowy. Kuchnia w salonie może integrować domowników i gości. Gość może wówczas sam sobie np zrobić kawę . Ogólnie zależy to od stylu życia.

Drogie Panie,

Dziękuję Wam każdej z osobna, a szczególnie Tobie Renato, że podzieliłaś się swoimi spostrzeżeniami jako architekt. Po głębszych przemyśleniach, przejrzeniu dziesiątek projektów oraz przeczytaniu Waszych komentarzy już wiem, że otwarta kuchnia z salonem nie jest dla nas dobrym pomysłem. Głównym powodem jest fakt, iż w mojej kuchni zawsze będzie się coś działo. Rzadko z mężem stołujemy się na mieście, codziennie gotuję i nie są to raczej lekkie potrawy, tylko głownie smażone (choć pomału ze względu na dziecko staram się odchodzić od tak ciężkich dań), oboje z mężem mamy inny tryb pracy - ja godziny standardowo biurowe, a mąż zmiany nocne, więc zawsze coś w kuchni czeka na płycie do przygrzania, także moja kuchnia nigdy nie będzie przy takim trybie życia wyglądać "katalogowo", bo zawsze jakiś brudny gar jest na kuchence.  Poza tym sama nie jestem osobą pedantyczną, owszem lubię mieć czysto ale czasami porostu odpuszczę i czas na wielkie porządki wolę wykorzystać na czytanie, albo po prostu cieszenie się upragnionym domem i ogrodem :). Boję się, że niejako sam dom mnie "przytłoczy" obowiązkami okołodomowymi, bo już tyle się nasłuchałam o myciu okien, schodów, strzyżeniu trawy, myciu podłóg, że czasami zastanawiam się kiedy znajdę na to wszystko czas, skoro w małym 40-metrowym mieszkaniu ledwo daję radę z utrzymaniem ładu i składu przy małym dziecku :).

 

Ah te historie o zyciu w domku. Okien nie myje sie co tydzien, trawy tez sie nie kosi tak czesto. Warto tez miec troche dluzsza- pszczolki sie uciesza. Kwestia wyboru roslin. Mozesz miec proste rosliny, ktore zasadzisz raz i raz na rok przytniesz a sadzic co roku nowe- np. hortensje- ladne, rozne kolory i kwiaty, malo problematyczne i nie sa drogie. Krzaki, ktore nie gubia na jesien lisci. Tak ustawic rzeczy w ogrodzie (altanki, sadzonki itd), by mozna bylo jak najlatwiej kosic. Tam, gdzie beda rabatki kwiatowe polecam ziemie posypac sloma- zatrzyma wilgoc, chwasty nie beda tak przeszkadzac. Tuje sa popularne ale nie polecam.

W domu postawic na szafki. Kiedys wprowadzilam sie z rodzinka do domu, ktory wybudowali jak bylam u nich au pair. Zawsze wydawalo sie, ze jest nieporzadek ale z czasem pojawily sie szafy, buty (bylo nas 6 osob) nie staly na widoku, dzieciaki dostaly szafke, gdzie pochowane byly kaski na rower, skakanki, pilki i inne zabawki. Roznica byla duza. I latwiej sie sprzatalo. Jak rodzina jechala na urlop to i pani sprzataczka brala urlop. Ja mialam zajecia na uczelni i zostawalam w domu a ze lubie miec czysciutko to latalam z odkurzaczem i mopem. I pochowane rzeczy ulatwiaja sprzatanie. To samo kuchnia. Jak najmniej rzeczy na widoku. Czajnik i miska z owocami powinna wystarczyc. Im wiecej pochowane, tym latwiej sprzatac. W duzym pokoju podobnie- sa rzeczy, ktore mozna pochowac jak np. plyty, sprzet grajacy. Mamy specjalne ochroniacze na kable. Im mniej ich widac, tym czysciej dla oka. Masz dzieci, ktore pewnie czesto bawia sie w pokoju dziennym. Jakas fajna skrzynia na ich zabawki jest dobrym rozwiazaniem. Po zabawie chowa sie wszystko do skrzyni i nie ma.

W lazience tez szafki, szafki i szafki. Kremy, waciki, patyczki, pasta do zebow, nitka, szampony i inne rzeczy sprawiaja, ze ma sie wrazenie, ze jest nielad. warto miec pod zlewem szafki, gdzie to bedzie schowane. szafki, gdzie bedzie proszek do prania, papier toaletowy. Im mnie stoi na widoku, tym czysciej i szybciej sie sprzata.

I warto zainwestowac w dobry sprzet. Np. waz do ogrodu z koncowka, dzieki ktorej samo bedzie sie podlewac. Wy macie czas dla siebie. Dobry mop z wiadrem, gdzie nawet raczek nie zabrudzimy. Dobry sprzet do mycia okien, taki, ktory nie jest ciezki i szybko myje. Kosiarka bez kabla. Schody jesli beda bez chodnika to szybciej ogarnie sie zmiotka. Mozna zainwestowac w maly odkurzacz, by duzego nie nosic. W kuchni warto miec taki maly odkurzacz. U nas sie sprawdzil. Mozna tez zainwestowac w odkurzacz, ktory sam odkurza.

To sa koszta ale nie trzeba wszystkiego na raz kupowac.

Troche nie na temat ale chcialam sie odniesc do tych historii, jak to ciezko w domku sie mieszka. Ciezko i duzo roboty mozna miec w mieszkaniu. Wszystko kwestia organizacji i chowania rzeczy, ktore nie musza byc na widoku,

Przepraszam za brak polskich znakow, nie moj komputer.

 Boję się, że niejako sam dom mnie "przytłoczy" obowiązkami okołodomowymi, bo już tyle się nasłuchałam o myciu okien, schodów, strzyżeniu trawy, myciu podłóg, że czasami zastanawiam się kiedy znajdę na to wszystko czas, skoro w małym 40-metrowym mieszkaniu ledwo daję radę z utrzymaniem ładu i składu przy małym dziecku :).
Jak to powiedział mój znajomy po wyprowadzce z mieszkania w bloku do domu pod miastem, jeśli się ma dom, trzeba mieć służbę:)))
Również tak mogę powiedzieć po 5 letnim doświadczeniu życia w domu z trójką małych dzieci. Zwłaszcza, jeśli dom traktuje się jako sypialnię i chodzi się do etatowej pracy. Dojazdy i wożenie dzieci na zajęcia zajmują tak wiele czasu,że nie starcza go na nic . Pomoc przy dzieciach albo domu staje się koniecznością. Wypróbowałam także opcję pracy w domu, zdecydowanie lepiej się sprawdziła. Zrejterowałam i po 5 latach i wróciłam do mieszkania w mieście, gdzie jest zdecydowanie mniej pracy. Wrócę, gdy dzieci będą w wieku licealnym. Dom wymaga troski i czasu, powierzchni do sprzątania jest 2-3 razy więcej. Do tego dochodzi ogród, bieżąca konserwacja domu i dojazdy. Nie miałam czasu by wyjść do własnego ogrodu:)))
Jeśli chodzi o oszczędzanie cennego czasu, polecam zakupy z dostawą do domu. Również polecam przemyśleć koncepcję ogrodu rekreacyjnego, łąka kwietna albo rośliny okrywowe jak np bluszcz hedera helix zamiast trawnika, gatunki wieloletnie, niewymagające specjalnej pielęgnacji, przede wszystkim gatunki rodzime, sosny, brzozy, derenie, forsycje itp. Na swojej działce zaprowadziłam "las" sosnowo - brzozowy, utworzyła się naturalna ściółka więc w znacznej części odpadło koszenie. Z kwiatów efektowne i bezobsługowe magnolie, różaneczniki odporne na mróz, również obsadzenie różami jest dobrym pomysłem gdyż wiele gatunków ma na tyle głęboki system korzeniowy, że nie wymaga podlewania.

 

 

12
(id: 0)