W poprzednim wpisie przedstawiłam bolesne dylematy, które mogą wiązać się z savoir-vivre’em, dlatego dzisiaj postaram się wrócić do korzeni i pokazać, że jego ideały można całkowicie naturalnie i ze swobodą wprowadzać do naszej codzienności, a one tutaj bardzo pasują.
W dzisiejszym wpisie odpowiadam na dwa pytania Czytelniczki, z których jedno zasadniczo nie jest pytaniem, tylko refleksją, lecz tak mi się ona spodobała, że postanowiłam się z nią zmierzyć. Dodałam więc od siebie obszerny komentarz, w którym staram się pokazać, dlaczego savoir-vivre może kojarzyć się z opresją, wydawaniem sądów ex cathedra i ogólnie: manifestacją wyższości.
O kuchni bezmięsnej przyjęło się mówić z pewnym lekceważeniem, jak o fanaberii działaczy proekologicznych. Tymczasem nihil novi sub sole, ten sposób odżywiania się był znany i praktykowany już w starożytności. Co ciekawe, wówczas w grę wchodził jedynie argument natury etycznej, w przeciwieństwie do dzisiejszych czasów, w których postuluje się ograniczenie spożycia mięsa także ze względów zdrowotnych. Cyceron (106 p.n.e. – 43 p.n.e.) głosił: „Co oddać mamy zwierzętom? Bo wszak nie jacyś tam przeciętni ludzie, ale wybitni i uczeni, Pitagoras i Empedokles, utrzymują, że prawa wszystkich istot żywych są jednakie i głośno wołają, iż jak najsurowsze kary grożą tym, którzy zadają gwałt zwierzętom”*.
Maria i Stanisław Ossowscy byli ludźmi niezwykłymi i, jak mi się zdaje po lekturze książki, zdecydowanie niereprezentatywnymi nawet dla środowiska, w którym się obracali, tj. środowiska akademickiego. Ich niezwykłość polegała na tym, że będąc ze sobą symbiotycznie związani uczuciowo, potrafili jednocześnie dawać sobie nieograniczoną przestrzeń do indywidualnego rozwoju intelektualnego. Szacunek i wsparcie, jakie każde z nich żywiło dla dokonań drugiego, jest tym, co warto podpatrzeć u tej wyjątkowej pary.
W urządzaniu wnętrz, podobnie jak w konfekcji, zmieniają się mody. Tymczasem we wnętrzarskim stylu savoir-vivre, jeszcze bardziej niż w przypadku takiejże garderoby, chodzi o pewną stałość. Klasyczne wnętrza mają dać nam i naszym bliskim poczucie zakorzenienia i oparcia, poczucie posiadania swojego miejsca na ziemi. I choć na poczucie bezpieczeństwa składa się więcej czynników niż tylko klasyczny entourage, to nie sposób zaprzeczyć, że styl ten ma w owej kwestii duży potencjał. A generatorem domowego ciepła jest tu zazwyczaj kuchnia.
Dzisiaj powrócę do wpisu pt. „Uniwersum savoir-vivre’u, czyli jak rozpoznać pokrewną duszę?”, a konkretnie do komentarza, który się pojawił pod tym wpisem. Jedna z Czytelniczek wyraziła targające nią rozterki:
„Ten wpis sprawił, że pojawiło się w mojej głowie pytanie: jak to wszystko pogodzić ze swoim charakterem / temperamentem? Przykładowo – nie jestem zbyt towarzyską osobą. Osobą, z którą najczęściej się widuję (poza mężem oczywiście) jest moja najmłodsza siostra – kontaktujemy się ze sobą kilka razy w tygodniu, spotykamy się średnio co trzy miesiące. Kontakty z współpracownikami wystarczają mi aż nadto i kiedy wracam do domu, jedyne o czym marzę to cisza, spokój, praca w ogródku czy nowa książka lub serial anime (jestem fanką 😉 ).
Wbrew pozorom zimą łatwiej niż latem możemy osiągnąć wizerunkowy efekt elegancji. Zimą mamy do dyspozycji akcesoria, które jednoznacznie z elegancją się kojarzą: szale, rękawiczki, a w szczególności nakrycia głowy. O ile podczas ciepłych pór roku noszenie eleganckiego nakrycia głowy (poza plażą) może uchodzić za pewną ekstrawagancję, o tyle zima daje usprawiedliwienie tym z nas, które kochają czapki, kapelusze, berety czy turbany.
Dzisiaj nie możemy liczyć na żadne zewnętrzne atrybuty, które jednoznacznie wskażą nam, że ktoś jest osobą kulturalną. Ani doskonale skomponowana garderoba, ani wyszukane akcesoria, ani nawet bywanie w miejscach powszechnie uważanych za kulturalne nie świadczą o tym, że ktoś ceni sobie savoir-vivre.
Znalezienie wśród ogromnej ilości otaczających nas rzeczy tego, co nie tylko ładne, ale również wartościowe, pochłania, oprócz środków finansowych, dużą ilość czasu i energii. Dlatego, jeśli nie jest się osobą dobrze sytuowaną, albo nie ma się czasu na poszukiwania, można skutecznie się zniechęcić do pomysłu budowania swojej garderoby zgodnie z zasadami eleganckiego kodu ubioru.
Dostatek sprzyja pięknemu życiu. Można wówczas z rozmachem urzeczywistniać jego wytyczne. Można np. kupować obrazy w galerii sztuki, korzystać z usług krawca i odbywać podróże w interesujące zakątki (co najmniej) Europy, bo gdzieś tam odbywa się akurat wystawa prac naszego ulubionego artysty. W ograniczonym budżecie też można jednak znaleźć pewną zaletę: uczymy się na nim trudnej sztuki wyboru, a także uruchomiamy inwencję, szukamy pomysłów na życie… najpiękniejsze, na jakie nas stać.
Kiedy w rodzinie pojawia się dziecko, dla rodziców staje się ono oczkiem w głowie i centrum wszechświata. I nie ma w tym nic dziwnego, tak właśnie powinno być w kochających rodzinach, szczególnie na początkowych etapach rozwoju malucha: noworodkowym, niemowlęcym i wczesnodziecięcym. Jednocześnie warto, aby młodzi rodzice wzięli pod uwagę fakt, że dla reszty świata ich skarb jest po prostu zwyczajnym dzieckiem, jednym z wielu. Od tego, jak ze swoim potomkiem odnajdą się w sferze publicznej i towarzyskiej, w dużej mierze będzie zależał sposób, w jaki ludzie będą patrzeć na samo dziecko – czasem zakłócające spokój, czasem niesforne, jak to dziecko.
„A ja marzę o wpisie na temat tego – jak się nie spieszyć. Nie, nie jak się nie spieszyć na urlopie, tylko jak się nie spieszyć w życiu. Dajmy na to, posiadamy odpowiednie ubrania, biżuterię, bogaty księgozbiór w domu, kilka dzieł sztuki, mamy pewne obeznanie i wyrobiony gust. Tylko, że jest XXI wiek, nie mamy służby, która odciążyłaby nas, a wręcz raczej nasz czas zabiera praca przynajmniej na pół etatu. I jak tu w czas i jedno życie człowieka XXI wieku pomieścić rodzinę, pracę, tak zwany rozwój osobisty, podróże, czytanie książek, bywanie itd…. aby właśnie się nie spieszyć”.
Perły są bez wątpienia symbolem klasycznej elegancji. Jeśli mówimy o strojach klasycznych, to perły pasują właściwie do każdej kategorii klasycznego kodu ubioru. Biżuteria z pereł świetnie pasuje do strojów z kategorii formalnej i codziennej, co do tego nie mamy raczej żadnych obiekcji. Lecz, co ciekawe, perły dobrze komponują się nawet ze strojami z kategorii swobodnej, przy czym oczywiście muszę tu zaznaczyć, że w eleganckim kodzie ubioru strój swobodny oznacza coś zgoła innego niż w potocznym wyobrażeniu.
Jeśli przeanalizujemy styl bycia i życia człowieka savoir-vivre’u, i nie będziemy skupiać się tylko na powierzchownych atrybutach, zauważymy, że jest to styl, który predestynuje do bycia osobą publiczną, czyli taką, która swobodnie zabiera głos w sferze publicznej. Postawa ta wiąże się z posiadaniem i reprezentowaniem ugruntowanego światopoglądu, swoistego etosu oraz systemu wartości.