Wbrew pozorom zimą łatwiej niż latem możemy osiągnąć wizerunkowy efekt elegancji. Zimą mamy do dyspozycji akcesoria, które jednoznacznie z elegancją się kojarzą: szale, rękawiczki, a w szczególności nakrycia głowy. O ile podczas ciepłych pór roku noszenie eleganckiego nakrycia głowy (poza plażą) może uchodzić za pewną ekstrawagancję, o tyle zima daje usprawiedliwienie tym z nas, które kochają czapki, kapelusze, berety czy turbany.
Dzisiaj nie możemy liczyć na żadne zewnętrzne atrybuty, które jednoznacznie wskażą nam, że ktoś jest osobą kulturalną. Ani doskonale skomponowana garderoba, ani wyszukane akcesoria, ani nawet bywanie w miejscach powszechnie uważanych za kulturalne nie świadczą o tym, że ktoś ceni sobie savoir-vivre.
Znalezienie wśród ogromnej ilości otaczających nas rzeczy tego, co nie tylko ładne, ale również wartościowe, pochłania, oprócz środków finansowych, dużą ilość czasu i energii. Dlatego, jeśli nie jest się osobą dobrze sytuowaną, albo nie ma się czasu na poszukiwania, można skutecznie się zniechęcić do pomysłu budowania swojej garderoby zgodnie z zasadami eleganckiego kodu ubioru.
Dostatek sprzyja pięknemu życiu. Można wówczas z rozmachem urzeczywistniać jego wytyczne. Można np. kupować obrazy w galerii sztuki, korzystać z usług krawca i odbywać podróże w interesujące zakątki (co najmniej) Europy, bo gdzieś tam odbywa się akurat wystawa prac naszego ulubionego artysty. W ograniczonym budżecie też można jednak znaleźć pewną zaletę: uczymy się na nim trudnej sztuki wyboru, a także uruchomiamy inwencję, szukamy pomysłów na życie… najpiękniejsze, na jakie nas stać.
Kiedy w rodzinie pojawia się dziecko, dla rodziców staje się ono oczkiem w głowie i centrum wszechświata. I nie ma w tym nic dziwnego, tak właśnie powinno być w kochających rodzinach, szczególnie na początkowych etapach rozwoju malucha: noworodkowym, niemowlęcym i wczesnodziecięcym. Jednocześnie warto, aby młodzi rodzice wzięli pod uwagę fakt, że dla reszty świata ich skarb jest po prostu zwyczajnym dzieckiem, jednym z wielu. Od tego, jak ze swoim potomkiem odnajdą się w sferze publicznej i towarzyskiej, w dużej mierze będzie zależał sposób, w jaki ludzie będą patrzeć na samo dziecko – czasem zakłócające spokój, czasem niesforne, jak to dziecko.
„A ja marzę o wpisie na temat tego – jak się nie spieszyć. Nie, nie jak się nie spieszyć na urlopie, tylko jak się nie spieszyć w życiu. Dajmy na to, posiadamy odpowiednie ubrania, biżuterię, bogaty księgozbiór w domu, kilka dzieł sztuki, mamy pewne obeznanie i wyrobiony gust. Tylko, że jest XXI wiek, nie mamy służby, która odciążyłaby nas, a wręcz raczej nasz czas zabiera praca przynajmniej na pół etatu. I jak tu w czas i jedno życie człowieka XXI wieku pomieścić rodzinę, pracę, tak zwany rozwój osobisty, podróże, czytanie książek, bywanie itd…. aby właśnie się nie spieszyć”.
Perły są bez wątpienia symbolem klasycznej elegancji. Jeśli mówimy o strojach klasycznych, to perły pasują właściwie do każdej kategorii klasycznego kodu ubioru. Biżuteria z pereł świetnie pasuje do strojów z kategorii formalnej i codziennej, co do tego nie mamy raczej żadnych obiekcji. Lecz, co ciekawe, perły dobrze komponują się nawet ze strojami z kategorii swobodnej, przy czym oczywiście muszę tu zaznaczyć, że w eleganckim kodzie ubioru strój swobodny oznacza coś zgoła innego niż w potocznym wyobrażeniu.
Jeśli przeanalizujemy styl bycia i życia człowieka savoir-vivre’u, i nie będziemy skupiać się tylko na powierzchownych atrybutach, zauważymy, że jest to styl, który predestynuje do bycia osobą publiczną, czyli taką, która swobodnie zabiera głos w sferze publicznej. Postawa ta wiąże się z posiadaniem i reprezentowaniem ugruntowanego światopoglądu, swoistego etosu oraz systemu wartości.
Na wstępie uściślę, że mówiąc o „górskiej wycieczce”, nie mam tu na myśli wyprawy na ośmiotysięczniki, ani też wyczynowego przemierzania czarnych szlaków w Tatrach. Myślę raczej o łagodnych trasach widokowych, które można przebyć w Bieszczadach, Beskidach, a także na niższych piętrach Tatr. Z myślą o takich właśnie rekreacyjnych wędrówkach przygotowałam kilka sugestii ubraniowych, które – jak sądzę – i tak spotkają się z pewnym zaskoczeniem.
Po raz kolejny odwołam się do cytatu, który wydaje mi się niezwykle trafny z punktu widzenia estetyki, a także savoir-vivre’owych imponderabiliów:
„Pojedziemy do Zaleszczyk. Pani Maryna ma pensjonat nad samym Dniestrem. Trzeba żebyście raz pomieszkali w prawdziwie szykownym miejscu. Nie tam żadne hotele pierwszej kategorii dla nowobogackich. Drewniany dom, piękne pokoje, świetne jedzenie (…)”. (S. Grodzieńska, Urodził go „Niebieski Ptak”, Warszawa 1988).
Gest to nie tylko ruch ręki, którym chcemy podkreślić to, o czym mówimy albo nawet zastąpić jakieś słowo. Gestem można też nazwać wspaniałomyślny czyn, którego dokonujemy z patosem i dla osiągnięcia zaplanowanego efektu. Dzisiaj jednak chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedno – najszersze – znaczenie słowa „gest”. Postaram się przedstawić gest jako podstawowy środek wyrazu dla eleganckiego stylu bycia.
Elegancja, w szerokim rozumieniu tego słowa, to nie tylko ubiór, ale także styl bycia, a idąc jeszcze dalej – styl życia. Styl, ogólnie, to dokonanie wyboru środków wyrazu i obranie kierunku, w którym podążamy przez życie. Współczesny świat obfituje w tak wielką ilość możliwości, iż często mamy problemy z powzięciem decyzji, nawet w błahych kwestiach. Chciałoby się zjeść ciastko i mieć ciastko. Elegancja natomiast ma niewątpliwie stanowczy charakter.
Powitania i inne sytuacje wymagające uścisku dłoni dotyczą każdej z nas. Jedna z najczęściej opisywanych przez kobiety sytuacji – można powiedzieć, że klasyk – przebiega następująco: stoimy w mieszanym towarzystwie kilku osób, podchodzi do naszej grupy kolega i wita się z mężczyznami przez podanie ręki, a panie całkowicie pomija. Czujemy się wtedy zignorowane. I choć, co do zasady, kobieta pierwsza wyciąga dłoń do powitania (więc pozornie nie ma tu faux pas), to jeśli podchodzący do grupy kolega nie daje nam żadnej sposobności do tego, abyśmy mogły wyciągnąć do niego rękę, wtedy poczucie zignorowania jest uzasadnione.
Dla osoby, która jest świadoma siły wizerunku, takie szczegóły jak portfel czy chusteczki, wyjmowane z torebki mimochodem, a jednak często, nie są obojętne. Rzeczy, których używamy na co dzień współtworzą nasz obraz, a także odzwierciedlają potrzeby, gust i ogólny stosunek do estetyki przedmiotu. Jeśli pieniądze nosimy w portfelu, karty w etui, a okulary w specjalnie do tego przeznaczonym futerale, oznacza to, że prawdopodobnie lubimy dbać o swoje rzeczy. A dbanie o rzeczy, w XXI wieku ma wymiar już nie tylko estetyczny.