Często można usłyszeć narzekania na dzisiejsze czasy, że nie docenia się w nich piękna, jak również, że doskwiera nam coraz bardziej brak wrażliwości, rozumianej jako łagodność, subtelność, delikatność. Narzekając, zapominamy jednak o tym, że piękno, podobnie jak wrażliwość, nigdy nie było i nigdy nie będzie potrzebą ogólną i ważną dla wszystkich, gdyż potrzeby wyższe trzeba w sobie świadomie wzbudzać, przekraczając niejednokrotnie swoją niechęć do rzeczy wymagających.
Życie w sensie procesu istnienia, czy tego chcemy, czy nie, toczy się ponad podziałami na takie drobiazgi jak styl (życia), światopogląd, idee czy inne wymyślone przez nas granice. Depresja to termin medyczny, ale ja nie będę oczywiście pisać o niej w kontekście chorobowym, ponieważ nie mam ku temu żadnych kompetencji. Chciałabym więc, aby wszystko to, co tu napiszę odczytywać w sposób filozoficzny, a nie jako lek na zdiagnozowaną chorobę.
Musimy zaakceptować fakt, że ubrania z tkanin naturalnych się gniotą. Jedne bardziej, inne mniej, ale niestety tej właściwości nie da się całkowicie wyeliminować. Do nienaturalnej (nomen omen) perfekcji przyzwyczajają nas zdjęcia i rolki w social mediach, gdzie każda niepotrzebna fałdka, zagniecenie albo niewłaściwie układający się cień, usuwane są przy udziale filtrów.
Kostium dla kobiety jest dokładnie tym, czym garnitur dla mężczyzny. Podstawą. Prawdopodobnie nie znamy mężczyzn, którzy nie mają w swojej garderobie garnituru, choćby założonego tylko kilka razy na specjalne okazje. Prawdopodobnie znamy natomiast wiele kobiet, które nie mają i nigdy nie miały w szafie reprezentacyjnego kostiumu. To porównanie garderoby męskiej i damskiej jest o tyle istotne, że męski garnitur i damski kostium są to stroje równoważące się.
Z koronką trzeba obchodzić się bardzo delikatnie i to nie tylko w sensie dosłownym. Jest to na tyle charakterystyczny element stroju, że pomimo swojej subtelności nadaje ton całej kompozycji. Koronka sama w sobie jest elementem wykwintnym, ale użyta w niewłaściwym kontekście lub w zbyt dużej ilości, może sprawić wrażenie tandetne albo infantylne.
Wielu z nas bywa czasem zmuszonych do korzystania z oferty barów typu fast food. Co więcej, ten styl przyrządzania posiłków i ich spożywania stosuje się również w domach. Skoro więc niekiedy sytuacja wymaga od nas spożycia czegoś w warunkach niezbyt eleganckich, zastanówmy się jak dać sobie radę tej sytuacji.
To, czy fryzura wygląda dobrze i stosownie zależy od wielu czynników. Podstawowym jest oczywiście schludność; włosy co do zasady powinny być świeże, czyli nawilżone, bez zniszczonych końcówek i bez odrostów, chyba że jest to odrost kontrolowany, ale i wtedy pozostaje dyskusyjne, czy ten typ koloryzacji można uznać za elegancki.
Aby sprostać savoir-vivre’owym wyzwaniom, musimy – bo chcemy – nad sobą pracować, to nie ulega wątpliwości. Nie rodzimy się gotowi, ukształtowani, więc ludźmi savoir-vivre’u stajemy się dopiero w procesie uczenia się i zdobywania życiowych doświadczeń. Jednym z takich wyzwań, składających się na savoir-vivre’owy charakter, jest kod ubioru.
Dylematy związane z savoir-vivre’em, szczególnie tą jego częścią, która odpowiada za relacje z drugim człowiekiem, bardzo silnie wiążą się z psychologią społeczną, która zajmuje się między innymi takimi procesami jak socjalizacja oraz percepcja interpersonalna. Przyjrzyjmy się tym zagadnieniom.
O ile w stosunku do ubrań dość łatwo jest zdefiniować pojęcie klasycznej elegancji, szczególnie przyjmując podział garderoby na trzy kategorie: formalną, codzienną i swobodną, o tyle w odniesieniu do urządzenia wnętrza ta definicja może być nieco trudniejsza do sformułowania. Niemniej po przeanalizowaniu dziesiątków fotografii prezentujących bardzo różne domy i mieszkania oraz posiłkując się doskonałą książką Witolda Rybczyńskiego: Dom. Krótka historia idei, zebrałam kilka podstawowych wytycznych, które mogą definiować domowość w stylu savoir-vivre.
Szanowni Państwo!
Problemy techniczne dotyczące subskrypcji zostały rozwiązane. Niektórzy z Państwa otrzymali już odpowiedzi na swoje wiadomości e-mail, kolejną część odpowiedzi roześlę w ciągu nadchodzącego tygodnia. W razie pytań i wątpliwości proszę pisać na adres: redakcja@sztukawyboru.club. W związku z pracami konserwatorskimi w najbliższą niedzielę (2 listopada) nie pojawi się wpis. Kolejny artykuł ukaże się w niedzielę 9 listopada.
Zapraszam oraz dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość ♥
Spontaniczny wybór takiego, a nie innego koloru może wiele powiedzieć o naszym charakterze: naszych potrzebach, motywacjach, pragnieniach, witalności, a nawet pewności siebie. To, jakie kolory wybieramy odziewając się, a także – jakie tworzymy kontrasty w zestawieniach, komunikuje otoczeniu preferowane przez nas wartości, normy, wzory zachowania. Kolor niesie ze sobą kod, który oddziałuje na otoczenie na różnych poziomach: świadomości i podświadomości, a w konsekwencji wpływa na nasze (i innych względem nas) działanie: relacje, kontakty i interakcje. Dlatego to właśnie kolor jest uznawany za jedno z najważniejszych narzędzi… reklamy. Warto więc docenić siłę jego oddziaływania.
Savoir-vivre to styl życia bardzo wymagający i wcale niełatwy, o ile oczywiście nie przyjmujemy go tylko w warstwie powierzchownej: porcelanowej filiżanki, kaszmirowego swetra, książki pod pachą, albo tylko w formie gestualnej: jako znajomości precedencji, estetycznego spożywania posiłków czy znajomości kodu ubioru.
Na pewne rzeczy nie mamy wpływu; na przykład nie mamy wpływu na to, w jaki sposób inni ludzie – nieznajomi – zainicjują z nami kontakt. Jeśli ktoś zrobi to w sposób, który wyda nam się mało kulturalny czy wręcz niezręczny, warto przyjąć, że nie wynika to zazwyczaj ze złej woli rozmówcy, a raczej z nieświadomości lub z faktu nieprzywiązywania znaczenia do formy. Są oczywiście sytuacje kiedy nie ulega wątpliwości, że ktoś z kim rozmawiamy jest świadomie niegrzeczny, ale akurat takie zachowania nie będą przedmiotem dzisiejszego wpisu.