Spektakularne zmiany wizerunku robią na nas zazwyczaj kolosalne wrażenie. Kiedy widzimy zdjęcia bohaterek metamorfoz, tzw. przedtem / potem, mamy ochotę od razu wymienić całą swoją garderobę oraz wprowadzić radykalne zmiany w swoim wyglądzie, a może nawet i życiu.
„Czymże bez ciebie bylibyśmy nie tylko my, ale czym byłoby w ogóle ludzkie życie? Tyś pozakładała miasta, ty rozproszonych ludzi powołałaś do życia społecznego” (Cyceron, Disputationes Tusculanae).
Pierwotnie słowo cultura odnosiło się do dziedziny rolniczej, od łacińskiego cultus agri, czyli uprawa roli. Dość szybko starożytni filozofowie dostrzegli metaforyczny potencjał tego określenia. Cyceron jako pierwszy użył metafory, pisząc o cultura animi, czyli o uprawie duszy.
W rozmowach dotyczących dress-code’u często pojawia się wątek dotyczący trudności z zaadaptowaniem do swojej garderoby klasyki. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o problem związany z wyborem takiego czy innego fasonu ubrania, ale bardziej o kwestie mentalne: ciągłego niezadowolenia z efektu, które objawia się pytaniem: czy nie wyglądam bezosobowo?
Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie ma kobiety, która nie założyła kiedyś na siebie sukienki zwanej małą czarną. Jednak, wbrew obiegowym opiniom, nie jest to ubranie na każdą okazję. Wchodząc do świata elegancji, musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie ma jednego uniwersalnego ubrania, które może nam służyć zawsze i wszędzie. Mała czarna zasadniczo mieści się w formalnej kategorii ubrań, co oznacza, że jej status w naszej garderobie jest wysoki. A jeśli jest wysoki, to znaczy, że mała czarna powinna być ubraniem bardzo dobrej jakości.
Rajstopy. Traktujemy je trochę po macoszemu, jako dodatek, który pomimo, że czasem niezbędny, to niewarty takiej uwagi, jak buty czy torebka. Rajstopy, szczególnie cienkie, wydają się być wydatkiem jednorazowym (z uwagi na tzw. lecące oczka), więc wolimy nie wykosztowywać się na nie zbytnio. Niestety nie każde rajstopy dodają naszym nogom uroku. Być może to jest jedna z przyczyn, z powodu których większość czasu spędzamy w spodniach.
Myśląc o swojej przyszłości pod kątem zawodowym, warto wziąć pod uwagę możliwość pracy w domu. Współczesność oferuje nam w tym względzie przynajmniej kilka ciekawych wariantów, dlatego planując budowę lub kupno własnego lokum, zwróćmy uwagę na to, czy będzie można znaleźć / wydzielić w nim jeszcze jedno ważne pomieszczenie: gabinet.
Ongiś charakterystyczną cechą klasycznych domów – kultywujących savoir-vivre – było to, że przedmioty codziennego użytku miały swoją wąską specjalizację. Nigdzie nie było to chyba lepiej widoczne niż na stole, zarówno podczas przyjęć, jak i podczas serwowania codziennych posiłków.
Dziś bez taryfy ulgowej przyjrzymy się, czym – w kategoriach powierzchowności – mógłby charakteryzować się ktoś, kto wykonuje zawód nauczyciela i zastanowimy się między wierszami, czy powierzchowność ma wpływ na nauczycielski etos. Reguły, które tu przytaczam, nie wyczerpują oczywiście tematu, bo dotyczą głównie funkcjonowania nauczycieli w przestrzeni publicznej i postrzegania ich przez otoczenie.
Po raz kolejny chciałabym podkreślić, że celem tego wpisu, jak i każdego innego, nie jest nawoływanie do chłodu emocjonalnego, czy ignorowania emocji. Te głębokie emocje, które na potrzeby rozróżnienia nazywam tu uczuciami, to najcenniejsze co mamy; to one właśnie tworzą naszą indywidualność, to dzięki nim budujemy relacje, rozwijamy się duchowo, a także – tworzymy. To one świadczą o naszej wrażliwości.
„Podczas wielogodzinnych podróży zawsze nas czegoś uczyła. Zmęczone długą jazdą przysypiałyśmy, a jedna się wyrwała:
– Jak to jest pani Jadwigo, kiedy dama się spoci? Zapadła krępująca cisza, a chwilę potem padła zwięzła odpowiedź: – Dama się nie poci. (…) Powtarzała: – Dama nigdy nie jest zgrzana ani zmęczona.
Niezależnie od tego, czy jest to kawalerka ze ślepą kuchnią, czy posiadłość z ogrodem, dom jest pewną ideą. Bywa, że to w kawalerce tworzymy dom z rozmachem, który emanuje savoir-vivre’owymi wartościami, a okazały dom z imponującą fasadą okazuje się w gruncie rzeczy być ciasny i ponury, gdyż nic z niego nie wychodzi, ani nic do niego nie wchodzi. Bo dom tworzy się mentalnie.
Skąd się wzięło pojęcie sprezzatura i co ono oznacza dla stylu savoir-vivre? Otóż jest to pojęcie kluczowe, ponieważ przywraca nam swoistą poetykę bycia, bez której nie ma savoir-vivre’u. Na początku termin „sprezzatura” był używany w muzyce i oznaczał swobodę w traktowaniu zapisanego rytmu przy wykonywaniu utworu.
Jak już sygnalizowałam w kilku poprzednich wpisach, dla kobiety eleganckiej dopasowanie ubrania do sylwetki jest ważne o tyle, o ile wiąże się z poprawnym rozeznaniem swoich proporcji. Przydatne są tu podstawy wiedzy z zakresu klasycznej estetyki.
Wiele pań uważa, że kluczem do zadowolenia z siebie jest noszenie rozmiaru 36, ewentualnie 38. „Trójka z przodu” na wszywce ubraniowej wybierana bywa za wszelką cenę, nawet wtedy, gdy wymiary ewidentnie wskazują na konieczność noszenia na przykład rozmiaru 40, a nawet 42.