Dziś bez taryfy ulgowej przyjrzymy się, czym – w kategoriach powierzchowności – mógłby charakteryzować się ktoś, kto wykonuje zawód nauczyciela i zastanowimy się między wierszami, czy powierzchowność ma wpływ na nauczycielski etos. Reguły, które tu przytaczam, nie wyczerpują oczywiście tematu, bo dotyczą głównie funkcjonowania nauczycieli w przestrzeni publicznej i postrzegania ich przez otoczenie.
Po raz kolejny chciałabym podkreślić, że celem tego wpisu, jak i każdego innego, nie jest nawoływanie do chłodu emocjonalnego, czy ignorowania emocji. Te głębokie emocje, które na potrzeby rozróżnienia nazywam tu uczuciami, to najcenniejsze co mamy; to one właśnie tworzą naszą indywidualność, to dzięki nim budujemy relacje, rozwijamy się duchowo, a także – tworzymy. To one świadczą o naszej wrażliwości.
„Podczas wielogodzinnych podróży zawsze nas czegoś uczyła. Zmęczone długą jazdą przysypiałyśmy, a jedna się wyrwała:
– Jak to jest pani Jadwigo, kiedy dama się spoci? Zapadła krępująca cisza, a chwilę potem padła zwięzła odpowiedź: – Dama się nie poci. (…) Powtarzała: – Dama nigdy nie jest zgrzana ani zmęczona.
Niezależnie od tego, czy jest to kawalerka ze ślepą kuchnią, czy posiadłość z ogrodem, dom jest pewną ideą. Bywa, że to w kawalerce tworzymy dom z rozmachem, który emanuje savoir-vivre’owymi wartościami, a okazały dom z imponującą fasadą okazuje się w gruncie rzeczy być ciasny i ponury, gdyż nic z niego nie wychodzi, ani nic do niego nie wchodzi. Bo dom tworzy się mentalnie.
Skąd się wzięło pojęcie sprezzatura i co ono oznacza dla stylu savoir-vivre? Otóż jest to pojęcie kluczowe, ponieważ przywraca nam swoistą poetykę bycia, bez której nie ma savoir-vivre’u. Na początku termin „sprezzatura” był używany w muzyce i oznaczał swobodę w traktowaniu zapisanego rytmu przy wykonywaniu utworu.
Jak już sygnalizowałam w kilku poprzednich wpisach, dla kobiety eleganckiej dopasowanie ubrania do sylwetki jest ważne o tyle, o ile wiąże się z poprawnym rozeznaniem swoich proporcji. Przydatne są tu podstawy wiedzy z zakresu klasycznej estetyki.
Wiele pań uważa, że kluczem do zadowolenia z siebie jest noszenie rozmiaru 36, ewentualnie 38. „Trójka z przodu” na wszywce ubraniowej wybierana bywa za wszelką cenę, nawet wtedy, gdy wymiary ewidentnie wskazują na konieczność noszenia na przykład rozmiaru 40, a nawet 42.
Dziś skupiam się na kilku pojęciach, których znaczenie warto przyswoić, aby wiedzieć jakich postaw wystrzegać się, jeśli chcemy budować autentycznie savoir-vivre’owy styl życia. Pojęcia, o których będzie dziś mowa, weszły do obiegu w okresie Młodej Polski, prądu artystycznego przypadającego na lata 1890–1918. Ze strony intelektualistów i artystów, czyli ówczesnych influencerów, pojawiła się wówczas bardzo silna krytyka mieszczańskiego stylu życia.
Konstancja Hojnacka, pisząc w 1939 Współżycie z ludźmi. Kodeks towarzyski, poruszyła większość tematów, które dziś nazywalibyśmy lifestyle’owymi. Między innymi odniosła się do kwestii związanych z urządzaniem mieszkania i użyła terminu, który bardzo przypadł mi do gustu: kultura wnętrza.
Sztuka Wyboru porusza kwestie savoir-vivre’u w sposób nieco bardziej pogłębiony niż dostępne na rynku podręczniki tak zwanego dobrego wychowania czy kursy znanych savoir-vivre’owych influencerów. (więcej…)
W niniejszym wpisie przypomnimy sobie staroświeckie słowo „domator”, którego używa się na określenie kogoś, kto dużo przebywa w domu i nie chce go opuszczać jeśli nie musi, bo po prostu i zwyczajnie lubi życie rodzinne, a także zastanowimy się, czym jest kultura życia domowego.
Nie trzeba być wnikliwym obserwatorem rzeczywistości, żeby zauważyć, że współcześni ludzie po uzyskaniu oczekiwanego stopnia wykształcenia i zakończeniu zinstytucjonalizowanej edukacji zamykają w swoim życiu pewien etap związany – ogólnie rzecz biorąc – z pogłębianiem erudycji. Niewiele czytamy, a jeśli już, to treści nieskomplikowane i książki z tak zwanych top list sieciowych księgarni. I, co symptomatyczne, nie robimy tego w jakimś konkretnym, postawionym sobie celu poznawczym.
Etykieta towarzyska, a szczególnie ta jej część, która reguluje kontakty damsko-męskie, estetyzuje życie oraz bardzo je upraszcza. Paradoks współczesności polega na tym, że kontakty pomiędzy mężczyzną a kobietą, pomimo ich powszechności, są dużo trudniejsze niż kiedyś. Dzieje się tak dlatego, że zostały pozbawione formy. Nie dość, że nie potrafimy prowadzić niezobowiązującej rozmowy, to nie znamy podstawowych gestów, znaków czy formuł, będących wyrazem uprzejmości na jej poziomie elementarnym.
Najbardziej elegancką formą składania życzeń wciąż pozostaje przesłanie karty okolicznościowej lub – co jest u nas w niewielkim stopniu praktykowane – przesłanie kwiatów. W następnej kolejności plasuje się rozmowa telefoniczna. Zwykło się sądzić, że rozmowa telefoniczna to najpraktyczniejsza forma składania życzeń, ponieważ przy tej okazji można zamienić parę słów i dowiedzieć się, co słychać u solenizanta.