Dzień dobry wszystkim! Nadeszła ta chwila, w której ogłoszę zwycięski zestaw ze spódnicą rozkloszowaną przygotowany przez jedną/jednego z Was. Muszę przyznać, że wybór był tak trudny, że w chwilach desperacji myślałam: sama sobie zgotowałam ten los, ale już nigdy więcej żadnego konkursu! Żartowałam. Chciałabym żeby było takich konkursów jak najwięcej, bo mam nadzieję, że był on dla Was inspirującą zabawą, a przy okazji było o co powalczyć, bo nagroda przygotowana przez Zalando jest bardzo kusząca.
Jacques Fath, francuski kreator mody mówił: „Nie, elegancja nie jest, na szczęście, tylko zagadnieniem pieniądza! Elegancja jest zagadnieniem gustu i umiejętnej obserwacji”. Elegancja nie zakłada, że zawsze i wszędzie będziemy chodzić w garsonce i butach na obcasie. Przeciwnie – klasyczna elegancja to przede wszystkim umiejętność doboru odpowiedniego stroju do okoliczności. Tymczasem termin „klasyka” ciągle jeszcze kojarzy się z określeniem „matrona”. A przecież ubierając się na co dzień klasycznie i elegancko wcale nie musimy czuć się niezręcznie, nie na miejscu, staro, nudno, czy dziwnie.
Na bazie pytania Klaudii, dotyczącego konkretnego zachowania się w restauracji, chciałabym poruszyć kwestię uprzejmości i empatii wobec osób, które wykonują zawody nazywane usługowymi. Kontekst jest tu bardzo szeroki, bo właściwie można tak określić każdą profesję, która wymaga interakcji z klientem.
Czytając tę książkę jestem nieustannie wzruszona. Wybucham śmiechem, a za chwilę wilgotnieją mi oczy i pociągam zaczerwienionym nosem. Ponieważ nie udaje mi się robić tego dyskretnie, domownicy patrzą na mnie podejrzliwie: „Co ty czytasz???”.
Małgorzata zadała mi w mailu kilka ciekawych pytań: „Nurtuje mnie zagadnienie z obszaru savoir-vivre’u, którego nie udało mi się rozwikłać na podstawie informacji znalezionych w internecie, a które dość często mnie dotyka i nie wiem jak do niego powinnam podchodzić. Dotyczy ono wręczania przez gospodarzy zapakowanego jedzenia gościom po proszonym obiedzie. Czy wypada resztki potraw pakować gościom w pudełka żeby odgrzali i dojedli później w domu, a żeby jedzenie się gospodarzom nie zmarnowało? I podobna sytuacja w restauracji – czy po kolacji, na którą zaprosiliśmy znajomych lub rodzinę, wypada nam pakować jedzenie by wręczyć je gościom na odchodne? W jaki sposób można odmówić gospodarzom nalegającym na przyjęcie tego prowiantu na wynos, żeby go nie urazić, wiedząc, że nie jest nam na rękę przyjmowanie go, bo wiemy, że (z różnych powodów) go nie zjemy?”.
Jedna z Czytelniczek zadała mi następujące pytanie związane z przeprowadzką: „Jeśli przeprowadzam się na kilka lat do innego miasta to co wypada wręczyć najbliższym sąsiadom na dobry start? Co w takiej sytuacji powiedzieć?” Uznałam, że temat jest ciekawy i może być ważny również dla innych, dlatego postanowiłam odpowiedzieć w postaci blogowego wpisu. Pod pytaniem pojawiła się sugestia innej czytelniczki, że domowe wypieki zawsze się w tej sytuacji sprawdzą. Z punktu widzenia etykiety muszę jednak tę teorię obalić.
Przedłużone weekendy, ferie i wakacje to czas sprzyjający temu, by ożywiać relacje towarzyskie ze znajomymi oraz krewnymi. Jeśli dysponujemy odpowiednim miejscem noclegowym możemy zaprosić bliskich na krótki pobyt w naszym domu. Wprawdzie dzisiaj, ze względu na rozluźnione stosunki rodzinne oraz zdystansowane więzi towarzyskie, bardziej popularne jest nocowanie w hotelach czy pensjonatach, trzeba jednak pamiętać, że ten sposób podejmowania gości – z noclegiem – jest również jednym z elementów towarzyskiego życia w stylu savoir-vivre.
W moim domu rodzinnym, w przedpokoju, wisiało duże kryształowe lustro. A pod nim stała staromodna szafka zamykana na kluczyk. Po otwarciu szafki wydobywał się z niej charakterystyczny zapach pasty do butów, pomieszany ze słodkawą wonią pszczelego wosku. Kiedy ten zapach unosił się w domu, znaczyło, że jest sobota.
W latach pięćdziesiątych dziewczyna w spodniach była nie do pomyślenia. Wraz z upływem czasu zapatrywania na to zjawisko trochę się rozluźniały. Miesięcznik Kobieta i Życie przeprowadza sondę, kiedy kobieta może nosić spodnie. Wnioski publikuje w artykule pt. Możemy nosić spodnie. Zastrzeżenia jednak podaje wytłuszczonym drukiem: „Nie na każdą okazję, nie na każdą figurę, nie wbrew mężowi”. Jest rok 1968.
Odkąd pamiętam, jakość otaczających mnie rzeczy, nie wyłączając ubrań, była dla mnie bardzo ważna. W sklepach zwykle studiuję metki ze składem surowcowym ubrania, które mam zamiar nabyć. Oczywiście, że nie zawsze mogę sobie pozwolić na zakup tego, co faktycznie chciałabym nosić i co by mnie satysfakcjonowało. Ale już sama świadomość, że wiem, co kupiłabym, gdyby było mnie na to stać, dodaje mi na zakupach nieco pewności siebie.
Po opublikowaniu wpisu „Romantycznie czy pragmatycznie, czyli kwiatowe obyczaje”, w którym oceniłam, że zwyczaj sugerowania gościom, by przynosili „coś” zamiast kwiatów nie jest elegancki, pojawiło się kilka opinii, że przecież nie ma w tym nowym obyczaju niczego złego. Otóż tak, zgadzam się. Tak samo, jak nie ma niczego złego w tym, żeby np. przyjść na przyjęcie weselne w dżinsach albo jeść drugie danie łyżką. Nikt nikomu tym krzywdy nie robi i świat się od tego nie kończy. Na moim blogu nie rozpatruję jednak tego typu gestów w kategoriach moralnych i ostatecznych.
Bądźmy damami. Ubierajmy się stylowo i stosownie, czarujmy dobrymi manierami, ale nie sznurujmy ciasno myślowych gorsetów. Myśl musi być wolna, odważna i nieokiełznana. Ograniczeniem może być forma, ale nigdy treść. To, że jesteśmy damami nie może w żaden sposób zawężać naszej przestrzeni intelektualnej. Nie może sprawiać, że będziemy umacniać jakieś tabu. To, że jesteśmy damami ma dodawać nam odwagi, a nie ją zabierać. Odwagi w myśleniu i niestereotypowym postrzeganiu świata. I właśnie dlatego chcę przedstawić Wam Misię Sert, niepokorną damę, której w życiu salonowym obce było wszystko, co ciasne, sztuczne i małostkowe.
Upominek jest miłym gestem świadczącym o tym, że pamiętamy o czyjejś rocznicy lub innym uroczystym wydarzeniu. Może być podziękowaniem za przysługę albo po prostu wyrazem sympatii. Myślę, że najpiękniejsze wspomnienia wiążą się właśnie z niespodziewanymi gestami czułości i pamięci otrzymywanymi od przyjaciół. Osobę, z którą pozostajemy w zażyłych relacjach stosunkowo łatwo obdarować, bo znamy jej gust i marzenia, więc prezent może być bardzo osobisty. Jeśli zaś chodzi o obdarowywanie osób, z którymi pozostajemy w stosunkach towarzyskich, lecz nie – intymnych, tutaj warto zachować sprawdzoną konwencję. Dzisiaj przedstawię kilka wskazówek odnośnie do tego, jak wybierać prezenty w sposób klasyczny, a tym samym „bezpieczny”.