Kiedy dostajemy zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, to przygotowując się do niej wyobrażamy sobie, że będziemy rozmawiać z kimś kompetentnym, profesjonalnym i chociaż w podstawowym stopniu życzliwym. Niestety bywa i tak, że po drugiej stronie biurka spotykamy się z brakiem kompetencji komunikacyjnych, a czasem nawet z arogancją. Jak się wtedy zachować? Dobre pytanie.
Dziś nie wypada myśleć, że czegoś nie wypada. „To dyktat aktualnego modelu kultury, którego jesteśmy dziećmi pod groźbą banicji”.* Nawet jeśli w głębi duszy pragniemy stabilizacji w postaci norm i reguł porządkujących życie, to kiedy już zostają one – nawet w zupełnie rozsądnych granicach – ustalone, zaczynamy się przeciwko nim buntować. Boimy się, że znów zostaniemy wtłoczone w gorset cudzych oczekiwań. Nic w tym dziwnego, ponieważ jeszcze nie tak dawno „nie wypada” było symbolem sztywnego konwenansu, gry pozorów, a nawet ograniczeniem wolności jednostki.
Elegancja polega na stosowaniu wysokich i bardzo wysokich standardów wizerunkowych. Jednym z tych standardów jest skrupulatna dbałość o szczegóły. We wpisie „Elegancja w praktyce, czyli od czego zacząć” pisałam o kolejnych kryteriach, którymi powinnyśmy się kierować chcąc stać się kobietami eleganckimi. Te kryteria to: 1. stosowność – 2. staranność – 3. jakość – 4. detal. Guziki są elementem wykończeniowym stroju i jeśli zaczynamy zwracać na nie uwagę, oznacza to, że wchodzimy na wyższy poziom nauki elegancji.
Pomimo, iż w wielu poradnikach dotyczących stylizacji stołu zobaczymy stół z nienakrytym blatem, gdzie pod nakryciami leżą tylko podkłady wydzielające miejsce dla gości, nie dajmy się zwieść. Najbardziej elegancką i klasyczną stylizacją stołu będzie zawsze ta, w której stół nakryty jest obrusem.
Styl jest następstwem rozumienia siebie. Chyba można też założyć, że jest synonimem pojęcia gust. Mówiąc „to nie jest w moim guście” wyrażamy dokładnie to samo, co mówiąc „to nie jest w moim stylu”. Aby jednak wiedzieć, że dana rzecz nie jest w naszym stylu, trzeba zdefiniować co dokładnie w nim jest: co nas pociąga, co nam się podoba, obok czego nie możemy przejść obojętnie, na co zwracamy uwagę.
Ciało. To ono jest z nami od zawsze i to ono już na zawsze z nami pozostanie. Filozofia dbania o siebie i koneserskie podejście do swojego ciała sprawia, że zaczynamy dostrzegać jego wartość, niezależnie od tego, czy jest ono jeszcze młode i nieskazitelne, czy już naznaczone bliznami upływającego czasu. Uświadamiamy sobie, że ciało jest naszym naturalnym bogactwem, dla którego warto przynajmniej raz w miesiącu przemienić swoją łazienkę w domowe SPA i gabinet diagnostyczny. Niech w nim zagoszczą słoiki z solami kąpielowymi, peelingami, a przede wszystkim spokój i atmosfera celebry. Dokładne oglądanie się w lustrze, uważny dotyk sprawią, że nikt nie będzie znał naszego ciała lepiej, niż my same…
Często nie uświadamiamy sobie w jakich wspaniałych żyjemy czasach. Jak niezmiernie szeroki wachlarz życiowych możliwości mamy do dyspozycji. Przełom stuleci, przynosząc nam intensywny rozwój nowych technologii z Internetem na czele sprawił, że nasza epoka ma szansę przejść do historii jako ta, która umożliwia wszechstronny rozwój naszego potencjału. Żyjemy nie dość, że w czasach bardzo ciekawych, to jeszcze takich, które oferują nam wszelkiego rodzaju ułatwienia i udogodnienia w zmaganiu z codziennością.
„(…) mam pewne pytanie, które ciągle krąży mi po głowie – mój tato zmarł kilka lat temu i od tego czasu radzimy sobie z mamą same, jednak są takie sprawy, na których się nie znamy np. elektryka, naprawa komputerów, drobne usterki – w skrócie takie rzeczy, którymi w domach na ogół zajmują się mężczyźni; moja rodzina mieszka daleko, więc często pomagają nam sąsiedzi i przyjaciele, no i tutaj rodzi się moje pytanie: jak o taką pomoc prosić i co ważniejsze jak za nią dziękować? Sąsiad skosi trawnik, kolega naprawi komputer – to drobne sprawy, ale zawsze chciałabym się odwdzięczyć tylko w jaki sposób aby zachować przy tym zasady savoir-vivre?”
Pod wpisem „Biżuteria. Czy elegancja może się bez niej obyć?” pojawiło się wiele pytań. Myślę, że odpowiedzi mogą zainteresować więcej osób, dlatego postanowiłam opracować je w formie wpisu. Zapraszam!
Biżuteria jest jednym z lepszych przykładów obrazujących ideę savoir-vivre’u, ponieważ jej funkcja nie jest w żaden sposób użyteczna. Biżuterię kompletuje się i nosi jedynie dla jej walorów estetycznych i być może dlatego współcześnie nosimy jej coraz mniej. Często rezygnujemy z estetyki i refleksji nad nią na rzecz wygody i szybkości ubierania się, obywamy się więc bez specjalnie dobranych, pasujących do danego stroju ozdób jubilerskich. Chcąc jednak realizować styl bycia oparty na zasadach klasyki, warto zwrócić uwagę na to, co mamy (lub czego nie mamy) w swoich szkatułkach.
Elegancki styl zobowiązuje do zachowania prostoty i zrezygnowania z tzw. pstrokacizny (jak to określa w swoim poradniku z 1958 roku Jacqueline du Pasquier). Nie oznacza to oczywiście, że intensywny, zdecydowany kolor jest niedopuszczalny. Chodzi raczej o to, by – jeśli się na niego zdecydujemy – wprowadzony był w formie barwnego akcentu, który nie zaburzy harmonii całości.
Świetne pytanie Doroty dotyczące torebek wytrąciło mnie nareszcie z poświątecznego letargu. „Czy elegancka torebka koniecznie musi być bardzo droga i znanej marki? I czy lepiej mieć jedną i tą samą, piękną i drogą (np. czarny kuferek) przez 10 lat, czy lepiej zmienić częściej kupując nieco tańsze ?”
Jedna z Czytelniczek pod wpisem „Klientem jestem, więc płacę i żądam?” opisała sytuację, w której jej teściowa upomniała się w kasie supermarketu o jeden grosz reszty, a sprzedawczyni, zostawiając kolejkę klientów, poszła na zaplecze rozmieniać pieniądze. Scena rozegrała się w okolicznościach, które trudno zaliczyć do atmosfery uprzejmości i klasy. Finał był taki, że grosz został wydany, ale niesmak po całej sytuacji pozostał.