lub Zarejestruj się aby założyć posty i tematy.

Szybka i skuteczna dieta

PreviousPage 5 of 9Next
Przede wszystkim nie zamierzam Pani do niczego przekonywać. Podałam jedynie przykład diety, która leczy i która pozwala łatwo i szybko schudnąć bez deficytów odżywczych o co pytała założycielka wątku. Jednakże kto zabroni Pani spożywać zboża? Proszę zauważyć, że w naturze ssaki nie żywią się zbożem.
Poniżej odpowiedzi .
Cytat z Karolina data 12 kwietnia 2021, 15:12

Z miodu się wycofuję, źle zrozumiałam informację. Co do pozycji to chętnie z nimi zapoznam. A teraz przejdę do obalania nieprawdziwych informacji,

Polecam jeszcze pozycje dr Ewy Bednarczyk- Witoszek i jej Dietę Dobrych Produktów.

po pierwsze - piramida zdrowego żywienia promuje warzywa. Mało tego! Uznaje je za podstawę zdrowej diety i sugeruje by stanowiły przynajmniej połowę każdego posiłku.

Warzywa mają małą wartość odżywczą, są ponadto produktem ciężko strawnym dla organizmu, szczególnie w postaci surowej, nie jest to przypadkiem, że osobom o delikatnym układnie pokarmowym np małym dzieciom, położnicom, osobom starszym z problemami gastrycznymi nie podaje się warzyw surowych

po drugie - zboża stanowią istotne źródło witamin z grupy B (odpowiedzialnych  między innymi za przewodnictwo nerwowe i procesy mózgowe, czy formowanie czerwonych krwinek)

proszę porównać sobie zawartość witamin z grupy B w 100 gramach chleba i w 100 gramach mięsa lub wątróbki, tabele odżywcze sa dostępne w sieci, ponadto witaminy i minerały z roślin mają mniejsza biodostępność. Wówczas przekona się Pani jak ubogie w witaminę B są zboża. Mięso i podroby są najbogatszymi źródłami witamin z grupy B.

Po trzecie - porównanie z samochodem jest wybitnie nietrafione, samochodowi nie zaszkodzi nadmierna energia, natomiast u człowieka spowoduje odkładanie się jej na później i przyrost tkanki tłuszczowej. Ponadto człowiek oprócz energii potrzebuję szeregu innych substancji, a czerpiąc energię z węglowodanów zje więcej produktów bogatych w te substancje

Węglowodany są wyjątkowo ubogie w substancje odżywcze, szczególnie zboża Są z to bogate w substancje antyodzywcze, min fityniany upośledzające wchłanianie oraz lektyny pokarmowe powodujące choroby autoimmunologiczne i reakcje alergiczne.

Najbogatsze w substancje odżywcze w przeliczeniu na wagę produktu są produkty pochodzenia zwierzęcego , żółtka jaj, podroby, tłuszcze  z całym bogactwem witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, A, D, E , masło, tran, szpik, także wysokoprzyswajalne białko , mięso, kolagen zwierzęcy zawarty min w nóżkach czy ścięgnach, ponadto ryby i owoce morza z bogactwem jodu, cynku i selenu. Pokarm roślinny nawet w przybliżeniu nie ma tych wartości. Dlatego dobre zdrowe jedzenie jest jedzeniem wysokogatunkowym i drogim, bo nie opiera się na tanich niskoodzywczych zbożach.

Nie ma możliwości aby zjedzony tłuszcz, choćby gram zmienił się w tkankę tłuszczową, nie ma takich szlaków metabolicznych, proszę sprawdzić w dowolnym podręczniku biochemii, tkanka tłuszczowa w organiźmie człowieka powstaje wyłącznie ze spożytych nadmiarowo węglowodanów . Tłuszcz powstaje z glikogenu, substancji zapasowej glukozy.

po czwarte - nie porównujmy smażenia na oleju do masowego ludobójstwa! Faktycznie podczas smażenia powstają niezbyt zdrowe kwasy trans, ale oleje są zdecydowanie zdrowszą alternatywą niż taki smalec (gdzie tych kwasów trans jest zdecydowanie więcej, a ponadto mają większą zawartość kwasów nasyconych)

Nie zgodzę się z Panią, smażenie na oleju roślinnym jest jedna z głównych przyczyn chorób cywilizacyjnych, w tym raka, wykluczenie rakotwórczych izomerów trans z diety jest pierwszym zaleceniem dietetycznym, smażenie na smalcu nie powoduje takich efektów gdyż smalec ma dużo wyższą temperaturę dymienia.

I na koniec ATP z jedzenia jest trawione, natomiast większość energii czerpiemy z własnej biosyntezy w mitochondriach

a mówiła Pani dopiero co, że to węglowodany sa głównym dostawcą energii

do smażenia lepszy jest smalec gdyż ma wyższą temperaturę dymienia

Co do teorii spiskowych o finansowaniu całej aktualnej wiedzy przez złowrogie korporacje chcące zarobić na biednych człowieczkach, to nie będę się nawet wypowiadać. Chciałam tylko zauważyć, że „alternatywni” naukowcy może nie są finansowani przez firmy, ale w końcu też zarabiają na swoich rewelacjach, czyż nie?

Nie mówimy tu o żadnych teoriach spiskowych tylko o faktach. Produkcja olejów roślinnych i zbóż oraz cukru jest bardzo opłacalna ekonomicznie dla państwa i rolników. Potrzebujemy nie ubogich odżywczo zbóż ale dobrej jakości świeżej żywności, mięsa, jaj, ryb, masła, tłuszczy i owoców. Patrzyłam ostatnio w moim sklepie np ciastka Krakusa opakowanie 150 gr kosztuje 5 zł. Skład to wyłącznie margaryna, mąka i cukier plus polepszacze. 33 zł za kg. Kilo maki kosztuje 3 zł, kilo cukru, 2 zł. To jest kilogram surowców do produkcji tych ciastek kosztuje około 3 zł. Przebicie 10x. Na świeżej żywności tyle się nie zarobi ponadto łatwo się psuje a ciastka można przechować rok. A chleb np. W mojej piekarni chleb orkiszowy kosztuje 25 żł za kilogram, kilogram mąki orkiszowej w cenie detalicznej to około 12 zł, na kilogramowy bochenek potrzebujemy pół kilogram, przebicie 4x. Bułki pszenne zwykłe, kilo mąki 3 zł, kilo bułek, na które zużywa się pół kilo maki plus woda kosztuje około 10 zł. Przebicie prawie 10x. Prawda? Wartości odżywcze znikome jak wynika z tabel. Ale oczywiście można tym zaspokoić głód . Tak odżywiają się biedni, mąką, cukrem i olejem, stad potem choroby.

Podani przeze mnie naukowcy nie zarabiają na tym, ich odkrycia są wynikiem osobistych doświadczeń, min tysięcy wyleczonych pacjentów jak  np kardiolog William Davies, który zalecenia dietetyczne traktuje jako element swojej praktyki lekarskiej.

Uwierz mi, Renato, chciałabym, żeby kariera naukowa zapewniała takie profity, o jakich mówisz. Bardzo bym chciała... Ale jeszcze odnosząc się do komentarza Karoliny, a właściwie powtarzając jej prośbę - jeżeli możesz podzielić się bibliografią, to będzie mi bardzo miło. Chciałabym sobie ją na spokojnie zweryfikować.

A co do proponowanego przez Ciebie modelu diety, przesyłam jako ciekawostkę link do raportu EAT-Lancet (to jedno z najstarszych i najlepszych czasopism w dziedzinach medycyny i nauk o zdrowiu) na temat diety w antropocenie.  Warto się zapoznać. https://northsearegion.eu/media/7356/eat-lancet_commission_summary_report.pdf

Przesłałam źródła. Do linku chętnie zajrzę. Oczywiście nie każdy ma dostęp do koryta....

Dlatego ja zawsze jestem za niezależnością i pasją badawczą tak jak pani Ewa Witoszek, twórczyni Diety Dobrych Produktów.

Pozdrawiam:)

A co do proponowanego przez Ciebie modelu diety, przesyłam jako ciekawostkę link do raportu EAT-Lancet (to jedno z najstarszych i najlepszych czasopism w dziedzinach medycyny i nauk o zdrowiu) na temat diety w antropocenie.  Warto się zapoznać. https://northsearegion.eu/media/7356/eat-lancet_commission_summary_report.pdf

Według mnie cały problem jest właśnie w tym, w planowej gospodarce. Z tego całe nieszczęścia. Okazuje się, że uprawianie warzyw ekologicznych i hodowla mięsa ekologicznego jest dużo wydajniejsza i nie degraduje środowiska w przeciwieństwie do upraw przemysłowych. Wydaje mi się, że w tym jest rozwiązanie, zamiast centralizować gospodarkę rolną i narzucać odgórnie ludziom szkodliwe dla ich zdrowia zalecenia żywieniowe pod pretekstem ratowania planety, należałoby gospodarkę uwolnić i oddać w prywatne ręce. Ludzie się wyżywią, nie ma obaw.

Gdzieś w latach 50 w USA zaczęto powiększać areały zbóż w obawie przed katastrofa demograficzną. Wówczas również wyhodowano nowe, bardziej wydajne odmiany pszenicy, odporne na choroby, zawierające więcej glutenu, w niczym nie przypominające pierwotnego zboża.  Uprawy zaczęto nawozić tonami środków chemicznych. Ludziom zaczęto wmawiać "zdrowe" płatki śniadaniowe które jest obecnie podstawą amerykańskiego śniadania. Do lat 50 ubiegłego wieku Amerykanie byli szczupli. Wtedy podstawą ich diety była wołowina i tłuszcze nasycone. Wraz ze wzrostem konsumpcji zbóż, ograniczaniem tłuszczy nasyconych a wzrostem spożycia olejów roślinnych, również promowanych przez rząd oraz nieograniczonym dostępem do słodyczy rozpoczęła się epidemia otyłości.

Bill Gates wykupił właśnie większość areału rolnego w USA żeby realizować swoją chorą wizję wykarmienia świata i produkować syntetyczne mięso z roślin (sam zapewne w zaciszu swego domu będzie pałaszował befsztyka z wołowiny Kobe zapijając szampanem).

 

Proponowana dieta antropocenu jest dietą wysokocukrową, gdzie energię pozyskuje się głównie z węglowodanów. Nie zaprzeczam, że komuś może to służyć. Mnie osobiście zboża i skrobia nie służą zupełnie. Po ich odstawieniu, przeszły wszystkie moje problemy ze zdrowiem. Dodam, że po przejściu na dietę wysoko odżywczą jem także znacznie mniej . Są to naprawdę małe porcje (objętości około 1 szklanki), gdyż organizm się szybko nasyca. O ileż bardziej wypycha żołądek dieta, na której muszę zjeść 250 gramów suchego ryżu (czyli 750 gramów ugotowanego) i jeszcze pół kilo warzyw i 200 gram owoców dziennie. Wynika to z jej niskiej gęstości odżywczej.

 

Ja z kolei obawiam się, że jako gatunek jesteśmy zbyt zaborczy i całkowity brak kontroli nad gospodarką rolną spowoduje degradację środowiska w jeszcze większym stopniu. Kapitalizm ma tę paskudną cechę, że ekonomia stoi w nim wyżej od dobra człowieka. Co do rolnictwa ekologicznego, Damian Parol miał na ten temat kiedyś ciekawy tekst: https://www.damianparol.com/ekologiczne-jedzenie-srodowisko/ .

Warto też zwrócić uwagę, że produkcja mięsa także wymaga areałów rolnych. Uprawy na paszę stanowią 60-80% upraw rolnych na świecie. Nie jestem przeciwniczką jedzenia mięsa, sama jadam i lubię. Uważam jednak, że nie trzeba jeść go codziennie, żeby dostarczyć organizmowi tego, czego potrzebuje. Natomiast zboża są cennym źródłem błonnika, który jest pożywką dla bakterii żyjących w jelitach. O wpływie mikrobiomu jelitowego na pracę układu nerwowego (za pośrednictwem ENS) jest coraz więcej badań i danych, szalenie ciekawych, np. o związku nieprawidłowego mikrobiomu z chorobami afektywnymi.

Martyna_Ewa has reacted to this post.
Martyna_Ewa

Tak problemem jest ludzka chciwość. Zgodzę się, że nie trzeba spożywać dużo mięsa. W ogóle nie trzeba jeść dużo jeśli jest to żywność wysokogatunkowa. Jeżeli odżywiamy się tak przez dłuższy czas to zdarza się, że są dni kiedy jem jeden posiłek albo wcale bo po prostu nie czuję potrzeby. Przy dobrym nasyceniu składnikami odżywczymi zapotrzebowanie na białko spada do nawet 0,5 g na kilogram masy ciała.

Uważam, że żywność powinna być hodowana lokalnie na niewielkich areałach, w małych gospodarstwach, ekologicznie i że nie powinna być zbyt tania. Powinno się maksymalnie wykluczać pośredników, kupować na bazarach, tak jak kiedyś albo bezpośrednio od rolników, wówczas dalibyśmy szansę naszym rolnikom i bylibyśmy zdrowsi. Nie potrzebujemy wieprzowiny z Danii i kurczaków z Izraela.

Jesli chodzi o mikrobiom, dbam o niego nie nadużywając cukru i jedząc produkty kiszone i fermentowane.

Odnośnie artykułu, nie jestem w stanie się do niego ustosunkować gdyż padają tam ogólnikowe stwierdzenia nie poparte żadnymi badaniami.

Czytałam całkiem odmienne badania, że właśnie rolnictwo ekologiczne jest bardziej wydajne, nie zanieczyszcza środowiska itp

https://igya.pl/schorzenia-choroby/80-choroby-zebow/343-rady-westona-pricea.html

Do rolnictwa ekologicznego przekonuje mnie to, że są to metody sprawdzone przez tysiące lat w przeciwieństwie do dzisiejszych wielkoobszarowych monokulturowych upraw oraz upraw modyfikowanych genetycznie. Ponadto rolnictwo przemysłowe przyczynia się do masowego wymierania pszczół, co grozi katastrofa ekologiczną. Dostępne badania wykazują, że żywność hodowana konwencjonalnie ma znikome ilości substancji odżywczych z uwagi na wyjałowienie gleby i stosowanie sztucznych nawozów.  Sama kupuję ekologiczne warzywa i smak i zapach marchewki jest nie do porównania z tą ze sklepu a gdy obrałam selera to pachniało w całym domu. Podobnie ma się rzecz z mięsem, jajkami, mlekiem czy masłem. Po przejściu na tak żywność poprawiło się moje zdrowie, także nie uważam, by żywność taka kosztowała więcej niż konwencjonalna bo jada się jej mniej gdyż jest wysoko odżywcza, nie używam żywności przetworzonej, która także jest droga. Kupuję tylko podstawowe produkty typu mleko, masło, jaja, mięso, warzywa. Koszt około 200 - 300 zł miesięcznie na osobę. Nie kupuję oczywiście wszystkiego w wersji ekologicznej ale podstawowe produkty, których używam na co dzień. Kupując taką żywność, nie zdarza mi się jej marnować. Kupuję w małych ilościach i tylko na bieżące potrzeby.

 

izabela_cw@yahoo.com has reacted to this post.
izabela_cw@yahoo.com

http://fixel3.nowiec.pl/index.php/layout/new-layouts/magazine/352-leczenie-prochnicy-zebow-naturalnym-odzywianiem

Nie zgadzam się z paroma twierdzeniami w Twojej wypowiedzi, ale nie chcę się z nimi wdawać w dyskusję. Co do artykułu Parola - pod każdym jego artykułem są rzetelne źródła do których się odnosił. Rolnictwo ekologiczne ma przed sobą przyszłość, niewątpliwie, ale no właśnie - z uwagi na mniejszą wydajność, żywność ekologiczna jest droga. Moim zdaniem, dobra żywność powinna być tania, bo prawo do zdrowej żywności powinni mieć wszyscy, a nie tylko ci uprzywilejowani. Ominięcie jednego dnia posiłków w imię zjedzenia ekologicznej sałatki nie jest dobrym rozwiązaniem. Wiem, że powtarzam się jak zdarta płyta - to co jest dobre dla Ciebie, nie jest dobre dla wszystkich.

izabela_cw@yahoo.com has reacted to this post.
izabela_cw@yahoo.com

Dobra żywność nigdy nie będzie tania w przeliczeniu na kilogram. Natomiast nie jest droższa jeśli chodzi o wydatek na osobę na miesiąc gdyż spożywa się jej dużo mniej ze względu na wysoka wartość odżywczą nie mówiąc już o tym, że nie wydajemy pieniędzy na lekarzy, lekarstwa i suplementy diety (od 10 lat nie mam takiej potrzeby). Nie da się wyhodować dobrej żywności metodami przemysłowymi gdyż jak wiadomo, ,ma ona dużą zawartość glifosatu (https://raportrolny.pl/przedzniwne-zastosowanie-glifosatu-w-zbozach/), jest napromieniowywana, konserwowana, zanieczyszczona aflatoksynami i metalami ciężkimi. Mięso i mleko krów nie wypasających się na trawie ma zaburzona równowagę pomiędzy kwasami omega 3 i omega 6 (https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C408449%2Cekomieso-i-ekomleko-bogatsze-w-kwasy-tluszczowe-omega-3.html). Współczesne ogólnodostępne badania pokazują, że w obecnie produkowanych warzywach zawartość witamin jest niższa o 80 % w porównaniu z warzywami i owocami hodowanymi naturalnymi metodami. Stad właśnie kwitnie rynek suplementów warty miliardy.

Powtórzę się, że mnie do rolnictwa ekologicznego przekonuje fakt, iż jest ono prowadzone tradycyjnie od tysięcy lat. Być może w Szwecji inna jest definicja żywności ekologicznej natomiast ja kupuję żywność hodowaną wyłącznie bez oprysków. Nasza żywność ekologiczna w zauważalny sposób smakuje lepiej. Nie ma porównania nawet jeśli chodzi o mleko, masło, warzywa czy jajka. Wystarczy kupić i porównać a zaręczam, że nie wróciłaby Pani do warzyw i mięsa z marketu.

Wiem, że trudno to zrozumieć osobie odżywiającej się w konwencjonalny, ale przy nasyceniu organizmu substancjami odżywczymi, zdarza się, że organizm nie jest po prostu głodny i w związku z tym na przykład nie chce się jeść przez cały dzień albo kilkanaście godzin. Jest to jak najbardziej zdrowe gdyż w czasie takich niewymuszonych przerw w jedzeniu organizm robi porządki pozbywając się złogów i chorych tkanek w wyniku procesu apoptozy, do którego nie dochodzi gdy trawimy pokarm. Niezdrowe jest zmuszanie się do posiłku gdy organizm nie ma na to ochoty. Osobiście przestrzegam zasady, ze jem wyłącznie wówczas gdy odczuwam głód.

 

 

izabela_cw@yahoo.com has reacted to this post.
izabela_cw@yahoo.com

Kto kontroluje żywność, kontroluje ludzi

 

 

https://www.cda.pl/video/698384213

PreviousPage 5 of 9Next