Aby zacząć rozmawiać o tym, co to są komplementy i czy w ogóle są nam dzisiaj potrzebne, zacznijmy od przypomnienia sobie pojęcia bon tonu, ponieważ komplementy mocno się z tym pojęciem wiążą. Przypomnijmy więc, że na savoir-vivre’owy styl bycia składają się cztery elementy. Są to: wychowanie, etykieta, dobre maniery i właśnie bon ton. Można powiedzieć, że bon ton jest to element , który dodaje ostatecznego, decydującego szlifu całości.
Internet bardzo skrócił dystans pomiędzy ludźmi. Z czasem zaczęliśmy przenosić zwyczaje z sieci do realnego życia. Niemały wpływ na skrócenie dystansu miały też zwyczaje korporacyjne, przybyłe głównie z krajów anglojęzycznych, gdzie forma mówienia do wszystkich po imieniu wynika tak z mentalności, jak i z przymusu gramatycznego.
(więcej…)
W panowaniu nad emocjami leży klucz do harmonijnego współżycia między ludźmi. To umiejętność, która jest nieodłączną częścią savoir-vivre’u i kultury. W dzisiejszym świecie, gdzie stres i napięcia są powszechne, umiejętność kontrolowania swoich emocji staje się coraz bardziej cenna. Uściślę, że kontrola emocji nie oznacza tu ich tłumienia czy ukrywania. Chodzi raczej o zdolność do rozpoznawania swoich uczuć i wyrażania ich w sposób konstruktywny i odpowiedni dla danej sytuacji.
Nie ma chyba wymowniejszej formy wyrażającej stan radosnego uniesienia niż taniec, szczególnie dzielony z drugą osobą. Mam jednak wrażenie, że przyjęcia weselne to ostatnie miejsca, gdzie literalnie ostała się jeszcze tradycja tańczenia w parze. Jednak trochę szkoda, że nie mamy dzisiaj wielkich możliwości, by swoje umiejętności – jeśli je nabędziemy – wykorzystać i zaprezentować na parkiecie tanecznym, bo ile razy w życiu bywa się na weselach?
Kwiaty mają niezwykłą moc przekazu. Mogą wyrazić miłość, wdzięczność, sympatię. Są uniwersalnym symbolem piękna i delikatności, a wręczenie komuś kwiatów jest jednym z najbardziej eleganckich gestów, który ma w sobie ponadczasowy wdzięk. Savoir-vivre uczy nas, że kwiaty są właściwym środkiem wyrazu przy różnych okazjach – od urodzin po śluby czy pogrzeby. Podarowanie kwiatów to kulturalny gest, który podkreśla naszą uprzejmość oraz szacunek dla obyczajów. I choć świat się zmienia, to wartości takie jak elegancja i obyczaje są nadal ważne, a wręczanie kwiatów jest pięknym sposobem na wyrażenie uczuć i zadbanie o estetykę relacji. Mając to wszystko na uwadze w dzisiejszym wpisie przypomnę podstawowe zasady kwiatowej etykiety.
W dzisiejszym wpisie zastanawiam się nad tym, czym w gruncie rzeczy jest dla nas tęsknota za dawnymi czasami wyrażająca się w stwierdzeniu „kiedyś było lepiej”. Zazwyczaj ludzie w pewnym wieku mówią tak o czasach swojej młodości. Zdarza się jednak, że nawet młodzi ludzie, uwiedzeni pięknem literackich opisów, tęsknią za czasami mocno odległymi i diametralnie różnymi od współczesnych pod względem obowiązującej mentalności. Za czym w takim razie właściwie tęsknimy?
Restauracja bardzo mocno związana jest ze savoir-vivre’owym stylem życia. Fakt, że osoby, które nas obsługują (kelnerzy, szefowie sali, szefowie kuchni) zobowiązane są do drobiazgowego przestrzegania etykiety, czyni z tego miejsca w pewnym sensie sprawdzian również dla naszego stylu bycia.
Restauracja to celebrowanie: chwili, miejsca, towarzystwa, a przede wszystkim – jedzenia. Może to być doświadczenie estetyczne, wnoszące w codzienne życie trochę urozmaicenia.
Zawsze jesienią cieplej i bardziej wnikliwie zaczynam myśleć o domu. Oczywiście mówiąc „dom” nie mam tu na myśli budynku wolno stojącego, a przestrzeń, która kształtuje naszą osobowość i zaspokaja podstawowe mentalne potrzeby, takie jak potrzeba bezpieczeństwa, przynależności i tożsamości. Jeśli dom jest tworzony, prowadzony, doglądany z pełnym zaangażowaniem to bywa, że odwdzięcza się czymś, co nazwać można genius loci, czyli duchem opiekuńczym danego miejsca. To oczywiście ujęcie metaforyczne, które można rozumieć w taki sposób, że dana przestrzeń staje się jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, wyzwalająca sprawczość, świadomość swoich intelektualnych i emocjonalnych możliwości.
Jeśli ktoś czyta Sztukę Wyboru w miarę regularnie, to wie, że niespecjalnie lubię typowe książki o etykiecie i savoir-vivrze rozumianym w sposób uproszczony, a koncentruję się raczej na wyciąganiu wskazówek z literatury pięknej oraz z książek o tematyce socjologicznej. Staram się odnajdywać tam coś więcej, niż mogą zaoferować popularne poradniki i podręczniki dobrego wychowania oraz ogólnie – dobrego życia.
Powiedzmy to sobie otwarcie: żadna z nas nie rodzi się z doskonale wypracowanym, klasycznym gustem, opanowana i oczytana. Tych cech nabieramy (jeśli jesteśmy nimi zainteresowane) podczas dorastania, dojrzewania, na podstawie różnych życiowych doświadczeń, a więc – w procesie edukacji i transformacji.
Co sprawia, że jedne rzeczy (zjawiska, twórczość, idee, przedmioty) postrzegamy jako wyszukane, wartościowe, a inne jako pospolite, niewarte uwagi? I czy gust można w sobie ukształtować? Jedno jest pewne: jeśli chcemy patrzeć na świat przez pryzmat savoir-vivre’u, musimy zmierzyć się z tą refleksją.
Dzisiaj przychodzę tutaj z krótką refleksją, która nasunęła mi się po przeczytaniu komentarza pod wpisem „DIY, czyli czy robienie wszystkiego samodzielnie jest eleganckie?”. Jedna z Czytelniczek przedstawiła tam ciekawy punkt widzenia, dotyczący funkcjonowania w codziennym życiu. Sądzę, że warto tę myśl rozwinąć, co zrobię, przyjmując perspektywą zgodną z intencją autorki komentarza.
Ubrania, które wybieramy do garderobianej bazy powinny charakteryzować się kilkoma cechami: prostotą, stonowanym kolorem, klasycznym fasonem i wysoką (w ramach naszych możliwości finansowych) jakością. Takie jest założenie bazy: budujemy ją za pomocą ubrań gatunkowych i klasycznych po to, by była czymś stałym. Baza, tak jak fundament przy budowie domu, powinna być na tyle mocna, by dawać nam poczucie bezpieczeństwa w każdych okolicznościach.
W otaczającej nas rzeczywistości, a przynajmniej w tej bardziej stradycjonalizowanej jej części, ciągle jeszcze dobrze ma się przekonanie, że w życiu codziennym wszystko trzeba robić samodzielnie. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że to się bardziej opłaca, a także – jest bardziej „swojskie”.