Dziś po raz kolejny otworzyłam Dzienniki Anny Iwaszkiewicz przeglądając zaznaczone w nim już wcześniej, podczas pierwszego czytania, fragmenty. Postanowiłam się nimi podzielić, bo znów, wciąż na nowo, odnajduję w nich więź łączącą nas z ludźmi o niby innej, a jednak bardzo podobnej kompleksji emocjonalnej.
Dobre maniery to coś więcej, niż tylko przestrzeganie zasad, to tworzenie przyjemnej atmosfery dla wszystkich. Warto o tym pamiętać, gdy będziemy cieszyć się letnim wypoczynkiem. Plaża to miejsce, gdzie pragniemy odpocząć i podziwiać piękno natury. Aby w pełni tego doświadczyć, warto zadbać o swoje zachowanie i relacje z innymi plażowiczami.
Językowi puryści z uporem godnym lepszej sprawy śledzą i omawiają pojawiające się w Internecie przykłady językowych „błędów”, szczególnie jeśli chodzi o regionalizmy, feminatywy bądź po prostu lapsusy, gdy tymczasem uwaga opinii publicznej powinna skupić się na czymś zupełnie innym, a mianowicie na językowej uprzejmości.
Dzisiaj, na samym początku wakacji, przypomnę kilka zasad, które związane są z szeroko pojętą reprezentacyjnością, czyli sposobem w jaki prezentujemy innym to, kim jesteśmy, skąd pochodzimy, jak zostaliśmy wychowani. To, co sobą reprezentujemy często bez udziału naszej woli jest odzwierciedleniem sposobu myślenia, wychowania, środowiska, z jakiego się wywodzimy oraz aspiracji, które mamy.
„Mam też pytanie, być może mogłabyś je ująć w którymś z kolejnych wpisów: upominki dla osób, które dla nas pracują. Nie chodzi mi o firmę czy przedsiębiorstwo, ale o ludzi, których zatrudniamy czasem jako osoby prywatne: nianie, osoby sprzątające, korepetytorzy dzieci albo nasi nauczyciele. Moim zdaniem są przypadki, w których miłym gestem jest drobny upominek (niekoniecznie tożsamy z premią finansową). Postępuję w takich wypadkach zgodnie z własną intuicją, ale jestem ciekawa, co mówi współczesny s-v na ten temat”.
Określenie „szyk” jest obecnie najczęściej używane w odniesieniu do stroju, ale w gruncie rzeczy może odnosić się również do innych rzeczy, takich jak wystrój domu, otoczenie a nawet wybory związane ze stylem życia. Pojęcie szyku istnieje od wieków i choć ewoluując, zmienia się wraz z upływem czasu, to podstawowa koncepcja pozostaje taka sama: szyk to elegancja w wyglądzie, sposobie ubierania i poruszania się. W dzisiejszym wpisie postaram się opowiedzieć, w jaki sposób sylwetka, gest i kolor ubrania wpływają na ogólne wrażenie szyku.
Warto wziąć pod uwagę, że odkryte stopy, czyli stopy w sandałach, są bardzo znaczącym symbolem swobody. Sandały w etykiecie stroju występują tylko w niższej kategorii codziennej (jako uzupełnienie stroju niezobowiązującego i spacerowego) oraz w kategorii swobodnej (wakacje, urlopy, pikniki, plażowanie itp.)
W nowoczesnym świecie, nawet bardzo poprawnościowych form brytyjskich, w odniesieniu do damskiego dress code’u przestaje się używać rozróżnienia na white tie (biała muszka) – toaleta balowa, a black tie (czarna muszka) – toaleta galowa, przyjmując jedno ogólne określenie: formalna toaleta wieczorowa. Niemniej jako punkt odniesienia warto posiadać wiedzę, czym charakteryzuje się toaleta damska o najwyższym stopniu formalności, która w zwyczajnym świecie przetrwała już chyba tylko pod postacią sukni ślubnej. Wiedza ta może się przydać również wtedy, kiedy dla czystej estetycznej przyjemności oglądamy stroje pięknych celebrytek, gwiazd czy członkiń rodzin królewskich, w sytuacjach wymagających założenia wieczorowej toalety o bardzo wysokim stopniu formalności.
Biżuteria jest dobrym przykładem obrazującym ideę savoir-vivre’u, ponieważ jej funkcja nie jest w żaden sposób użyteczna. Biżuterię kompletuje się i nosi jedynie dla jej walorów estetycznych. I choć elegancka biżuteria kojarzy się z głównie z klasycznymi formami, to paradoks polega na tym, że za sprawą Elsy Schiaparelli, włoskiej projektantki mody tworzącej w latach 20. i 30. XX wieku, ekstrawagancja, również w dziedzinie biżuterii, weszła do kanonu klasyki i umocowała się w nim jako wyraz miłości do sztuki.
Dlaczego w tytule piszę o dobrym, klasycznym stylu, a nie po prostu o stylu klasycznym? Myślę, że jesteśmy już tutaj na etapie rozróżniania sposobów patrzenia i odnajdywania istoty różnicy. Odkrywamy tu tajniki klasyki, te trochę bardziej skomplikowane niż przeciętny standard i te, które są na pierwszy rzut oka ukryte.
Dzieci to trudny i dość drażliwy temat, bo ci, którzy mają dzieci są w niego emocjonalnie zaangażowani, a ci którzy dzieci nie mają, nie zawsze zdają sobie sprawę z mechanizmów kierujących postawami rodziców. Często zarzuca się rodzicom, że nie potrafią oni swoich pociech odpowiednio, czyli w domyśle „dobrze”, wychować. Dzisiaj jednak „dobre wychowanie” oznacza coś zupełnie innego niż kiedyś. Na pewno nie oznacza już – na szczęście – bezwzględnego posłuszeństwa oraz bezwarunkowego milczenia dzieci wobec dorosłych. Oznacza natomiast pokazywanie dziecku, że jest możliwość znalezienia równowagi pomiędzy spontanicznością, kreatywnością i asertywnością, a stosowaniem określonych, przypisanych do danej sytuacji zasad i form grzecznościowych.
Niedawno na spotkaniu ze znajomymi dowiedziałam się, że jedna z moich koleżanek, która przez dobrych kilka lat obracała się w branży twórczo-freelancerskiej, teraz wraca na etat w tak zwanej normalnej firmie, w strukturach back office. Okazało się, że w nowej pracy obowiązuje ją dress code, ale nie jest on doprecyzowany. Koleżankę zdziwiło najbardziej to, że w wytycznych stroju dla kobiet pojawił się punkt: „czółenka na obcasie”, a jako, że moja znajoma lubi nosić buty na wyjątkowo wysokich obcasach, zastanawiała się, czy na pewno będzie mogła przychodzić do pracy w szpilkach. Nasza rozmowa zainspirowała mnie do przypomnienia kwestii formalnego dress code’u.
Dzisiaj, w postaci pytania Czytelniczki, wraca do nas dylemat związany z tym, na ile możemy ufać elitom w zakresie tego, co sobą przedstawiają, jeśli chodzi o ubiór:
„(…) rzecz z jaką się do Ciebie zwracam to profil instagrama, który regularnie zachęca mnie do refleksji nad sv w dzisiejszym świecie: https://www.instagram.com/royalfashionpolice/
Możemy na nim obserwować stylizacje koronowanych głów współczesnego świata w różnych okolicznościach. Niejeden raz przychodziła mi myśl, że nawet w tych kręgach dochodzi do mieszania kategorii formalności (klasyk: dżinsy plus czółenka). Jeśli więc najwyższa instancja elegancji, jaką są dla mnie rodziny królewskie, nie trzyma się już części reguł, to czy jest na nie nadal miejsce, czy może czas je dopasować do naszych czasów?”.
Jeśli mamy zamiar zacząć inwestować w dobre jakościowo buty, to znalezienie dobrego szewca jest bardzo istotne, gdyż wartościowe buty po każdym sezonie należy oddać do renowacji, by móc dłużej się nimi cieszyć.