O ile w stosunku do ubrań dość łatwo jest zdefiniować pojęcie klasycznej elegancji, szczególnie przyjmując podział garderoby na trzy kategorie: formalną, codzienną i swobodną, o tyle w odniesieniu do urządzenia wnętrza ta definicja może być nieco trudniejsza do sformułowania. Niemniej po przeanalizowaniu dziesiątków fotografii prezentujących bardzo różne domy i mieszkania oraz posiłkując się doskonałą książką Witolda Rybczyńskiego: Dom. Krótka historia idei, zebrałam kilka podstawowych wytycznych, które mogą definiować domowość w stylu savoir-vivre.
Szanowni Państwo!
Problemy techniczne dotyczące subskrypcji zostały rozwiązane. Niektórzy z Państwa otrzymali już odpowiedzi na swoje wiadomości e-mail, kolejną część odpowiedzi roześlę w ciągu nadchodzącego tygodnia. W razie pytań i wątpliwości proszę pisać na adres: redakcja@sztukawyboru.club. W związku z pracami konserwatorskimi w najbliższą niedzielę (2 listopada) nie pojawi się wpis. Kolejny artykuł ukaże się w niedzielę 9 listopada.
Zapraszam oraz dziękuję za cierpliwość i wyrozumiałość ♥
Spontaniczny wybór takiego, a nie innego koloru może wiele powiedzieć o naszym charakterze: naszych potrzebach, motywacjach, pragnieniach, witalności, a nawet pewności siebie. To, jakie kolory wybieramy odziewając się, a także – jakie tworzymy kontrasty w zestawieniach, komunikuje otoczeniu preferowane przez nas wartości, normy, wzory zachowania. Kolor niesie ze sobą kod, który oddziałuje na otoczenie na różnych poziomach: świadomości i podświadomości, a w konsekwencji wpływa na nasze (i innych względem nas) działanie: relacje, kontakty i interakcje. Dlatego to właśnie kolor jest uznawany za jedno z najważniejszych narzędzi… reklamy. Warto więc docenić siłę jego oddziaływania.
Savoir-vivre to styl życia bardzo wymagający i wcale niełatwy, o ile oczywiście nie przyjmujemy go tylko w warstwie powierzchownej: porcelanowej filiżanki, kaszmirowego swetra, książki pod pachą, albo tylko w formie gestualnej: jako znajomości precedencji, estetycznego spożywania posiłków czy znajomości kodu ubioru.
Na pewne rzeczy nie mamy wpływu; na przykład nie mamy wpływu na to, w jaki sposób inni ludzie – nieznajomi – zainicjują z nami kontakt. Jeśli ktoś zrobi to w sposób, który wyda nam się mało kulturalny czy wręcz niezręczny, warto przyjąć, że nie wynika to zazwyczaj ze złej woli rozmówcy, a raczej z nieświadomości lub z faktu nieprzywiązywania znaczenia do formy. Są oczywiście sytuacje kiedy nie ulega wątpliwości, że ktoś z kim rozmawiamy jest świadomie niegrzeczny, ale akurat takie zachowania nie będą przedmiotem dzisiejszego wpisu.
Spektakularne zmiany wizerunku robią na nas zazwyczaj kolosalne wrażenie. Kiedy widzimy zdjęcia bohaterek metamorfoz, tzw. przedtem / potem, mamy ochotę od razu wymienić całą swoją garderobę oraz wprowadzić radykalne zmiany w swoim wyglądzie, a może nawet i życiu.
„Czymże bez ciebie bylibyśmy nie tylko my, ale czym byłoby w ogóle ludzkie życie? Tyś pozakładała miasta, ty rozproszonych ludzi powołałaś do życia społecznego” (Cyceron, Disputationes Tusculanae).
Pierwotnie słowo cultura odnosiło się do dziedziny rolniczej, od łacińskiego cultus agri, czyli uprawa roli. Dość szybko starożytni filozofowie dostrzegli metaforyczny potencjał tego określenia. Cyceron jako pierwszy użył metafory, pisząc o cultura animi, czyli o uprawie duszy.
W rozmowach dotyczących dress-code’u często pojawia się wątek dotyczący trudności z zaadaptowaniem do swojej garderoby klasyki. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o problem związany z wyborem takiego czy innego fasonu ubrania, ale bardziej o kwestie mentalne: ciągłego niezadowolenia z efektu, które objawia się pytaniem: czy nie wyglądam bezosobowo?
Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nie ma kobiety, która nie założyła kiedyś na siebie sukienki zwanej małą czarną. Jednak, wbrew obiegowym opiniom, nie jest to ubranie na każdą okazję. Wchodząc do świata elegancji, musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie ma jednego uniwersalnego ubrania, które może nam służyć zawsze i wszędzie. Mała czarna zasadniczo mieści się w formalnej kategorii ubrań, co oznacza, że jej status w naszej garderobie jest wysoki. A jeśli jest wysoki, to znaczy, że mała czarna powinna być ubraniem bardzo dobrej jakości.
Rajstopy. Traktujemy je trochę po macoszemu, jako dodatek, który pomimo, że czasem niezbędny, to niewarty takiej uwagi, jak buty czy torebka. Rajstopy, szczególnie cienkie, wydają się być wydatkiem jednorazowym (z uwagi na tzw. lecące oczka), więc wolimy nie wykosztowywać się na nie zbytnio. Niestety nie każde rajstopy dodają naszym nogom uroku. Być może to jest jedna z przyczyn, z powodu których większość czasu spędzamy w spodniach.
Myśląc o swojej przyszłości pod kątem zawodowym, warto wziąć pod uwagę możliwość pracy w domu. Współczesność oferuje nam w tym względzie przynajmniej kilka ciekawych wariantów, dlatego planując budowę lub kupno własnego lokum, zwróćmy uwagę na to, czy będzie można znaleźć / wydzielić w nim jeszcze jedno ważne pomieszczenie: gabinet.
Ongiś charakterystyczną cechą klasycznych domów – kultywujących savoir-vivre – było to, że przedmioty codziennego użytku miały swoją wąską specjalizację. Nigdzie nie było to chyba lepiej widoczne niż na stole, zarówno podczas przyjęć, jak i podczas serwowania codziennych posiłków.
Dziś bez taryfy ulgowej przyjrzymy się, czym – w kategoriach powierzchowności – mógłby charakteryzować się ktoś, kto wykonuje zawód nauczyciela i zastanowimy się między wierszami, czy powierzchowność ma wpływ na nauczycielski etos. Reguły, które tu przytaczam, nie wyczerpują oczywiście tematu, bo dotyczą głównie funkcjonowania nauczycieli w przestrzeni publicznej i postrzegania ich przez otoczenie.
Po raz kolejny chciałabym podkreślić, że celem tego wpisu, jak i każdego innego, nie jest nawoływanie do chłodu emocjonalnego, czy ignorowania emocji. Te głębokie emocje, które na potrzeby rozróżnienia nazywam tu uczuciami, to najcenniejsze co mamy; to one właśnie tworzą naszą indywidualność, to dzięki nim budujemy relacje, rozwijamy się duchowo, a także – tworzymy. To one świadczą o naszej wrażliwości.