Na początku był parasol, czyli czasza z jasnej tkaniny z podtrzymującym ją stelażem służąca do ochrony przed słońcem (od włoskiego sole – słońce). Z biegiem czasu określeniem „parasol” zaczęto nazywać również urządzenie chroniące przed deszczem. Wyparło ono stosowane wcześniej określenie „parapluj” (od francuskiego pluie – deszcz). Panie z towarzystwa parasoli używały dużo częściej niż paraplujów, ponieważ gdy padał deszcz po prostu nie wychodziły z domu, bo nic ich do tego nie obligowało.
Savoir-vivre jest stylem pociągającym. Kojarzy się z wyrafinowaniem. W najprostszym rozumieniu człowiek savoir-vivre’u to ktoś, kto potrafi docenić piękne i unikalne przedmioty, dobrze się ubiera i ogólnie rzecz ujmując, konsumuje same frykasy i delicje, a ponadto, jak mawiają Francuzi, jest „comme il faut”, czyli „jak należy” w każdej sytuacji. Trudno nie zgodzić się, że takie wyobrażenie tworzy aurę pewnej wyjątkowości.
Jednym z najtrudniejszych problemów, z jakim savoir-vivre stara się uporać, jest trudność w okiełznaniu emocji. Na początek podkreślmy, co jest bardzo ważne dla całokształtu, że we współczesnym savoir-vivrze, który uwolnił się z więzienia sztywnych, nienaruszalnych konwenansów, emocje są mile widziane. Aspirując do miana ludzi kulturalnych musimy jednak nauczyć się nad nimi pracować. Nieotamowane emocje bywają przyczyną konfliktów i pozbawiają nas zdolności do trzeźwej, zbliżonej do obiektywności oceny sytuacji oraz właściwej, w miarę spokojnej reakcji.
W dzisiejszym wpisie postanowiłam rozwinąć temat motywacji, która kieruje postępowaniem człowieka savoir-vivre’u, inaczej mówiąc, człowieka o głębokiej kulturze osobistej. Warto przy tym zauważyć, że określenie „kultura głęboka” jest nadzwyczaj trafne, gdyż sugeruje zakorzenienie kultury wewnątrz człowieka, czyli to, co utrwaliło się w czyjejś świadomości lub postawie. Kluczowe dla dzisiejszych rozważań będą pojęcia takie jak interesowność, altruizm i autoteliczność.
W niniejszym wpisie spróbuję zmierzyć się z dość karkołomnym – w dzisiejszej rzeczywistości – pytaniem: czy w ogóle jest możliwe, aby sylwetka „plus size” mogła sprawiać eleganckie, harmonijne wrażenie? (już samo postawienie tego pytania wydaje się ryzykowne). Nie ulega wątpliwości, że główne zasady dotyczące elegancji są uniwersalne, ponieważ wywodzą się z teorii estetyki. W swoim podstawowym założeniu elegancja jest dbałością o całokształt. Z pewnością waga / sylwetka to znamienna cecha całokształtu elegancji. Co jednak dokładnie oznacza stwierdzenie dbanie o całokształt? Zapewne dla każdego coś nieco innego.
Przeczytałam kiedyś wypowiedź Bogusława Kaczyńskiego, który swego czasu (PRL) był mocno krytykowany za swoje „eleganckie fanaberie”. Nieprzychylne komentarze na jego temat, jak mówił: „To była reakcja na to, że na festiwalu w Łańcucie wprowadziłem stroje wizytowe. Bo jeśli na zamku księżnej Lubomirskiej występowali wielcy artyści ubrani w suknie i we fraki, to dlaczego na sali miały siedzieć rozczochrane osoby z główką kapusty w siatce?”.
Terminy „overdressed” i „underdressed” są przynależne do słownika dress-code’u, lecz nie mają jednowyrazowego odpowiednika w języku polskim, dlatego dążąc do językowej ekonomii, zamiast pisać że ktoś jest przesadnie ubrany lub niedostatecznie ubrany, będę używać słów „nadubranie” lub „niedoubranie” jako określenie pewnego zjawiska. Niedoubranie to sytuacja, w której pojawiamy się w towarzystwie ubrani dużo mniej stosownie niż pozostali jego uczestnicy, a także – niż wymaga tego sytuacja, nadubranie z kolei oznacza, że jesteśmy ubrani zbyt elegancko zarówno w stosunku do reszty towarzystwa, jak i w stosunku do sytuacji.
Stosunek, jaki mamy do odzieży znacząco wpływa na postrzeganie nas przez otoczenie, a dzieje się tak, bo to, co mamy na sobie, warunkuje nasze zachowanie: wpływa na to, jak się poruszamy, a nawet – w jaki sposób mówimy. Zdarza się, że osoby, które nabędą nieco dress-code’owej świadomości, stają przed własną szafą i załamują się, bo po pobieżnej selekcji dochodzą do wniosku, że trzeba wymienić prawie wszystkie ubrania, gdyż przestały spełniać oczekiwania (za duży dekolt, zbyt obcisłe, poliester itp.).
Pomimo tego, że savoir-vivre bazuje na etykiecie i elegancji, które kojarzą się ze zbiorem sztywnych wytycznych i reguł, paradoksalnie jest on w opozycji do powagi, rygoryzmu, skrajnej dyscypliny i bezwzględnie skrupulatnego przestrzegania zasad. Być może z uwagi na ten właśnie paradoks, nie jest wcale łatwo istotę savoir-vivre’u przyswoić. Tą istotą jest bowiem indywidualność i swoboda.
Po co nam znajomość z krawcem? Dla kobiety, która chce być elegancka, jest to znajomość nieodzowna. Konieczna. Przymusowa wręcz. Krawiec potrzebny jest nie tylko wtedy, kiedy chcemy mieć coś wyjątkowego, uszytego na miarę, ale przede wszystkim po to, by móc dopasować do swojej sylwetki gotową odzież.
Opublikowany stosunkowo niedawno, bo kilka miesięcy temu, wpis pt. Poprawki krawieckie. Co warto wiedzieć? (zobacz TUTAJ) zakończyłam następującą wskazówką:
Kiedy jedziemy do gospodarstwa agroturystycznego oferującego mieszczuchom regularne wczasy, takie wakacje mogą być pretekstem dla wypoczynku aktywnego bądź leniwego, jak kto woli. Kiedy – na wyraźne zaproszenie – jedziemy do krewnych, jest to zazwyczaj odpoczynek połączony z włączeniem się w rytm życia domowników (no chyba, że jedziemy tylko z krótką wizytą, wówczas wystarczy, że ograniczamy się jedynie do przyjemności płynących z goszczenia się, rozmów itp.).
Emocje a uczucia. Często je ze sobą utożsamiamy, a to jest jednak coś zgoła innego. Uczucie to jest proces psychiczny odzwierciedlający stosunek jednostki do otoczenia, do jego poszczególnych elementów oraz do samego siebie. Uczucie jest stanem głębszym niż emocja i względnie trwałym. Emocja natomiast to stan, który jest reakcją na zdarzenia życiowe, na to, co spotyka nas ze strony innych ludzi. Emocja jest „ruchliwa”, to szybka reakcja, której towarzyszą zmiany w mowie ciała (mimika, gesty).
Stosunki z matką swojego partnera to duże wyzwanie. Można nawet zaryzykować tezę, że relacje na linii teściowa – synowa są najbardziej wiarygodnym sprawdzianem kultury osobistej obu stron: umiejętności korzystania z savoir-vivre’owych elementów takich jak etykieta, dobre maniery, bon ton czy takt; przy czym obiektywnie rzecz biorąc, od teściowej oczekujemy więcej, gdyż jako osoba dojrzała ma już niewątpliwie pewien zasób życiowego doświadczenia.
W czasach, w których mamy do wyboru ogromną ilość najróżniejszych produktów, przywiązanie do marki jest ratunkiem przed marnowaniem zarówno czasu, jak i energii. Łatwo to sobie uświadomić, kiedy będąc na zakupach przysłowiowe dziesięć minut spędzamy np. przed półkami z produktami codziennego użytku. Po kilku minutach stania naprzeciwko Cifów i Froschów można poczuć się trochę nieswojo, miotając się z wyborem: „Który lepszy? Ten jest drogi, ale może skuteczny, ten tańszy, ale czy jest coś wart? Ostatnio miałam ten, ale wcześniej tamten, a kiedyś to w ogóle inny”. Kompletny chaos w głowie spowodowany… wyborem mleczka do czyszczenia sanitariatów.