Jedna z Czytelniczek napisała kiedyś w komentarzu: „Nie jest sztuką chamsko potraktować chamską osobę, tak jak nie jest żadnym wyczynem uprzejmie potraktować osobę uprzejmą. Ale nie odpowiedzieć chamstwem na chamstwo? To dopiero sztuka (…)”. Owszem, to jest sztuka i tak jak w każdej sztuce chodzi tu o wyrobienie pewnych trwałych dyspozycji (łac. habitus), które stają się jak gdyby drugą naturą. Aby dyspozycje mogły się umocnić, ważne są ćwiczenia i systematyczność, a także wytrwałość, ponieważ habitus narasta powoli.
Dzień Wszystkich Świętych to oprócz Bożego Narodzenia prawdopodobnie najpopularniejsze święto w Polsce. Mówiąc „najpopularniejsze” mam tu na myśli: najbardziej skomercjalizowane. W zalewie coraz większych chryzantem, coraz wymyślniejszych, modnych w danym sezonie zniczy oraz w rywalizacji na suto zastawiony nagrobek gubimy ważny wymiar tej uroczystości. I wcale nie chodzi mi tylko o wymiar duchowy. Postępujący konsumpcjonizm sprawia, że gubimy już nawet wymiar publiczny tego święta.