Paradoks dobrych manier polega na tym, że w świecie, w którym zasady etykiety towarzyskiej są nawet nie tyle ignorowane, co kompletnie nieznane, to zachowując się w sposób dla niej właściwy, zostaniemy posądzeni o brak uprzejmości lub nawet o gburowatość. Tak ma się sprawa z owym nieszczęsnym: Na zdrowie! i nie mam tu na myśli toastu, lecz reagowanie na czyjeś kichnięcie. Zazwyczaj już jako dzieci przyswajamy sobie, że gdy ktoś kicha, mówimy mu: Na zdrowie! Zdrówko! lub Pomyślności!
Ze szwedzkim bufetem spotykamy się najczęściej na galach uświetniających rocznice firm albo na przyjęciach w świecie artystycznym: przy okazji pokazów mody, wernisaży, premier filmowych i teatralnych. Szwedzki stół jest też standardem podczas hotelowych śniadań i chociażby dlatego warto poznać podstawowe zasady, które ułatwią nam poruszanie się wokół niego.
(więcej…)
Wciąż zafascynowana książką Richarda Sennetta Upadek człowieka publicznego, o której tu już wspominałam, postanowiłam jeszcze raz do niej nawiązać, koncentrując się na kwestii savoir-vivre’u rozumianego jako art de vivre, czyli sztuka życia.
Autor dowodzi, że aby owa art de vivre mogła być z sukcesem odegrana w teatrze naszej codzienności potrzebujemy na nowo wytyczyć granicę pomiędzy dwiema sferami: sferą publiczną a sferą prywatną.
Swego czasu w komentarzach dotyczących dress-code’u często pojawiał się wątek szycia na miarę jako usługi bardzo kosztownej. Myślę, że jako alternatywę warto wypróbować metodę poprawek krawieckich, czyli kupowanie dobrej jakości gotowej odzieży, np. na internetowych aukcjach lub na wyprzedażach, a następnie dopasowanie jej do swojej sylwetki. To rozwiązanie z całą pewnością będzie korzystniejsze dla naszego portfela niż zlecenie uszycia ubrania od podstaw. Ponadto, kupując ubranie gotowe, widzimy jak ono wygląda; nie musimy zastanawiać się nad wyborem fasonu odpowiedniego dla danej tkaniny oraz nad tym, czy dekolt powinien być wykończony lamówką, a guziki kryte pod plisą. Odpada nam też zmartwienie związane z tym, o ile wprowadzenie takich detali podniesie cenę usługi szycia miarowego.
Pomiędzy atrakcyjnością a pięknem różnica jest spora. Piękno to harmonijny całokształt, na który składają się różne elementy. W odniesieniu do człowieka będzie to zrównoważenie przymiotów zewnętrznych i wewnętrznych. Siłą pięknego człowieka, zarówno kobiety jak i mężczyzny, nie jest tylko powierzchowność, choć niewątpliwie dba on o swój wizerunek. Jego siłą są szerokie horyzonty, zainteresowanie światem, relacje z ludźmi i pielęgnowanie własnych zainteresowań (czyli dobrze rozumiana „osobność”). Wewnętrzna niezależność od trendów oraz od presji… atrakcyjności.
Mimo wszystkich mankamentów, jakie zawiera w sobie współczesność, żyjemy w dobrych czasach, ponieważ mamy możliwości wyboru. Możemy wybierać styl życia, styl bycia i styl ubioru nie narażając się przy tym na ostracyzm otoczenia czy wykluczenie towarzyskie, a przynajmniej nie w tak ostentacyjnej i radykalnej formie, w jakiej było ono praktykowane kiedyś.
W dzisiejszym wpisie przedstawiam dwie cechy, które – delikatnie mówiąc – są niewskazane jako cechy człowieka s-v. Jest to drobiazgowość oraz małostkowość.
Słownik PWN definiuje te cechy następująco:
- Człowiek drobiazgowy to ktoś, kto przywiązuje nadmierną wagę do drobiazgów.
- Człowiek małostkowy to taki, który przywiązuje wagę do rzeczy błahych, a nie widzi tego, co jest naprawdę ważne.
W ten świąteczny czas, kiedy to zazwyczaj uczestniczymy w przyjęciach, zarówno jako goście, jak i jako gospodarze, przypomnę trzy zasady etykiety stołu, na które warto zwrócić uwagę, przyjmując gości. Savoir-vivre dość skrupulatnie określa co, w jakiej kolejności, a także – w jakiej formie, powinno znaleźć się na stole podczas przyjęcia. Warto też pamiętać, że w języku savoir-vivre’u nawet krótkie spotkanie przy kawie bądź herbacie jest nazywane przyjęciem.
Podobnie jak strój, również styl wypowiedzi możemy podzielić na trzy podstawowe kategorie, nazywane dalej konwencjami: formalną, codzienną i swobodną. Sęk w tym, że chyba łatwiej przyswoić sobie zasady stosownego ubierania się niż kompetencje związane z językiem, którym się na co dzień posługujemy. Dlatego też język, czyli sposób formułowania swoich myśli, jest wciąż jednym z najsilniejszych identyfikatorów społecznych. I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o dobieranie właściwych słów, lecz o całokształt.
Sztuka starannego, a co za tym idzie – estetycznego wysławiania się to dziedzina dziś już niemal całkowicie zapomniana. Język, czyli to, w jaki sposób mówimy, jest bardzo charakterystycznym elementem naszego wizerunku, ale też sięgając nieco głębiej: charakteru. Używane słowa, akcent, a nawet intonacja są łatwymi do odczytania wskazówkami z jakiego miejsca, dosłownie i metaforycznie, pochodzimy. Język może być wyrazem pielęgnowania naszych dążeń, aspiracji, a także świadectwem korzeni. W stylu savoir-vivre ważne jest, by korzystać z tego intencyjnie i świadomie.
Zauważyłam, że wielu z nas stawia znak równości między uprzejmością a uległością. Generalnie, kiedy mówimy o kimś, że jest uprzejmy, rodzą się nam w głowie skojarzenia z określeniami: miły, grzeczny i niejako w pakiecie, uległy. Tymczasem uprzejmość, choć może czasem występować w parze z uległością, to zdecydowanie nie powinna być z nią utożsamiana. W dzisiejszym wpisie spróbuję odczarować słowo: uprzejmy i dodać mu nieco niezależności.
Mówiąc o stosownym ubraniu, np. do pracy, przeważnie oczyma wyobraźni widzimy szary kostium i białą koszulę. Tymczasem zajęcia, które wykonujemy, zazwyczaj nie wymagają noszenia się aż tak formalnie. W wielu firmach nie ma w ogóle określonych zasad co do tego, jak się ubierać. Często podążamy w tej kwestii za innymi i nie przywiązujemy wagi do tego, w co i jak się ubieramy. Warto jednak mieć na uwadze, że kultura ubioru jest częścią kultury osobistej, obok takich elementów jak sposób mówienia i zachowania się.
Zanim jeszcze gruntownie przyswoiliśmy sobie zasady związane z korzystaniem z telefonów komórkowych, to już do naszej codzienności wszedł smartfon, który całkowicie ją odmienił, a nawet zdominował. I tak jak kiedyś telefon komórkowy zaoferował nam zupełnie inny rodzaj zaangażowania niż telefon stacjonarny, tak smartfon oferuje zupełnie inny rodzaj zaangażowania niż zwykła komórka. Podstawowa funkcja, czyli rozmowa na odległość, pozostała niezmienna. Jednak dodatkowa możliwość, czyli bycie online zawsze i wszędzie, oprócz tego, że ułatwia, to także często komplikuje nam życie. A czasem nawet nam je kradnie.
Żyjemy w czasach, w których odmawianie sobie czegokolwiek oraz wyznaczanie granic nie spotyka się z aplauzem, a raczej kojarzy się z ascezą, umartwianiem i niechęcią do korzystania z życiowych przyjemności, a nawet przemocą wobec siebie. Między innymi dlatego praca nad charakterem nigdy chyba nie była trudniejsza niż dziś. Proces kształtowania charakteru zniknął nam z oczu.