Stosunek, jaki mamy do odzieży znacząco wpływa na postrzeganie nas przez otoczenie, a dzieje się tak, bo to, co mamy na sobie, warunkuje nasze zachowanie: wpływa na to, jak się poruszamy, a nawet – w jaki sposób mówimy. Zdarza się, że osoby, które nabędą nieco dress-code’owej świadomości, stają przed własną szafą i załamują się, bo po pobieżnej selekcji dochodzą do wniosku, że trzeba wymienić prawie wszystkie ubrania, gdyż przestały spełniać oczekiwania (za duży dekolt, zbyt obcisłe, poliester itp.).
Pomimo tego, że savoir-vivre bazuje na etykiecie i elegancji, które kojarzą się ze zbiorem sztywnych wytycznych i reguł, paradoksalnie jest on w opozycji do powagi, rygoryzmu, skrajnej dyscypliny i bezwzględnie skrupulatnego przestrzegania zasad. Być może z uwagi na ten właśnie paradoks, nie jest wcale łatwo istotę savoir-vivre’u przyswoić. Tą istotą jest bowiem indywidualność i swoboda.
Po co nam znajomość z krawcem? Dla kobiety, która chce być elegancka, jest to znajomość nieodzowna. Konieczna. Przymusowa wręcz. Krawiec potrzebny jest nie tylko wtedy, kiedy chcemy mieć coś wyjątkowego, uszytego na miarę, ale przede wszystkim po to, by móc dopasować do swojej sylwetki gotową odzież.
Opublikowany stosunkowo niedawno, bo kilka miesięcy temu, wpis pt. Poprawki krawieckie. Co warto wiedzieć? (zobacz TUTAJ) zakończyłam następującą wskazówką:
Kiedy jedziemy do gospodarstwa agroturystycznego oferującego mieszczuchom regularne wczasy, takie wakacje mogą być pretekstem dla wypoczynku aktywnego bądź leniwego, jak kto woli. Kiedy – na wyraźne zaproszenie – jedziemy do krewnych, jest to zazwyczaj odpoczynek połączony z włączeniem się w rytm życia domowników (no chyba, że jedziemy tylko z krótką wizytą, wówczas wystarczy, że ograniczamy się jedynie do przyjemności płynących z goszczenia się, rozmów itp.).
Emocje a uczucia. Często je ze sobą utożsamiamy, a to jest jednak coś zgoła innego. Uczucie to jest proces psychiczny odzwierciedlający stosunek jednostki do otoczenia, do jego poszczególnych elementów oraz do samego siebie. Uczucie jest stanem głębszym niż emocja i względnie trwałym. Emocja natomiast to stan, który jest reakcją na zdarzenia życiowe, na to, co spotyka nas ze strony innych ludzi. Emocja jest „ruchliwa”, to szybka reakcja, której towarzyszą zmiany w mowie ciała (mimika, gesty).
Stosunki z matką swojego partnera to duże wyzwanie. Można nawet zaryzykować tezę, że relacje na linii teściowa – synowa są najbardziej wiarygodnym sprawdzianem kultury osobistej obu stron: umiejętności korzystania z savoir-vivre’owych elementów takich jak etykieta, dobre maniery, bon ton czy takt; przy czym obiektywnie rzecz biorąc, od teściowej oczekujemy więcej, gdyż jako osoba dojrzała ma już niewątpliwie pewien zasób życiowego doświadczenia.
W czasach, w których mamy do wyboru ogromną ilość najróżniejszych produktów, przywiązanie do marki jest ratunkiem przed marnowaniem zarówno czasu, jak i energii. Łatwo to sobie uświadomić, kiedy będąc na zakupach przysłowiowe dziesięć minut spędzamy np. przed półkami z produktami codziennego użytku. Po kilku minutach stania naprzeciwko Cifów i Froschów można poczuć się trochę nieswojo, miotając się z wyborem: „Który lepszy? Ten jest drogi, ale może skuteczny, ten tańszy, ale czy jest coś wart? Ostatnio miałam ten, ale wcześniej tamten, a kiedyś to w ogóle inny”. Kompletny chaos w głowie spowodowany… wyborem mleczka do czyszczenia sanitariatów.
Jakiś czas temu jedna z Czytelniczek zadała mi pytanie, na które dziś postaram się odpowiedzieć: „Pytanie może głupie, ale żeby w pełni bezpiecznie korzystać z basenu należy przed i po obmyć całe ciało nago. Czy to przeczy elegancji? Bo nie zawsze są zasłonki. Co w takim wypadku?”. Otóż wtedy, kiedy nie wiemy jak się zachować, warto pomyśleć o najważniejszym, fundamentalnym wskazaniu savoir-vivre’u: postępuj tak, aby ludzie w Twoim towarzystwie czuli się dobrze, a przynajmniej, by nie odczuwali w związku z Twoim zachowaniem dyskomfortu.
Jesteśmy w czerwcu, lato za pasem. Patrząc na ulice, można odnieść wrażenie, że lato jest najtrudniejszą porą roku dla zachowania szyku. Dlatego dzisiaj przypomnijmy sobie kilka podstawowych zasad obowiązujących w letnim, eleganckim kodzie ubioru. Jeśli się do nich zastosujemy, jest duże prawdopodobieństwo, że nawet podczas upalnego lata będziemy wyglądać po prostu dobrze.
Życie w stylu savoir-vivre polega na tym, by doceniając jakość, kunszt i wysoki poziom rzeczy, zachować jednocześnie umiar. Lubimy gromadzić przedmioty i się nimi otaczać. W czasach konsumpcyjnego nadmiaru trudno tego uniknąć. Posiadane przedmioty mogą służyć do sygnalizowania pozycji społecznej ich właściciela, a odpowiednio dobrane – tworzyć aurę prestiżu. Jednak w życiu według zasad autentycznego, uwewnętrznionego savoir-vivre’u nie chodzi o to żeby coś mieć i tym sposobem obnosić swoją rangę, a w skrajnych, lecz wcale nierzadkich przypadkach, wyższość wobec innych.
Paradoks dobrych manier polega na tym, że w świecie, w którym zasady etykiety towarzyskiej są nawet nie tyle ignorowane, co kompletnie nieznane, to zachowując się w sposób dla niej właściwy, zostaniemy posądzeni o brak uprzejmości lub nawet o gburowatość. Tak ma się sprawa z owym nieszczęsnym: Na zdrowie! i nie mam tu na myśli toastu, lecz reagowanie na czyjeś kichnięcie. Zazwyczaj już jako dzieci przyswajamy sobie, że gdy ktoś kicha, mówimy mu: Na zdrowie! Zdrówko! lub Pomyślności!
Ze szwedzkim bufetem spotykamy się najczęściej na galach uświetniających rocznice firm albo na przyjęciach w świecie artystycznym: przy okazji pokazów mody, wernisaży, premier filmowych i teatralnych. Szwedzki stół jest też standardem podczas hotelowych śniadań i chociażby dlatego warto poznać podstawowe zasady, które ułatwią nam poruszanie się wokół niego.
(więcej…)
Wciąż zafascynowana książką Richarda Sennetta Upadek człowieka publicznego, o której tu już wspominałam, postanowiłam jeszcze raz do niej nawiązać, koncentrując się na kwestii savoir-vivre’u rozumianego jako art de vivre, czyli sztuka życia.
Autor dowodzi, że aby owa art de vivre mogła być z sukcesem odegrana w teatrze naszej codzienności potrzebujemy na nowo wytyczyć granicę pomiędzy dwiema sferami: sferą publiczną a sferą prywatną.
Swego czasu w komentarzach dotyczących dress-code’u często pojawiał się wątek szycia na miarę jako usługi bardzo kosztownej. Myślę, że jako alternatywę warto wypróbować metodę poprawek krawieckich, czyli kupowanie dobrej jakości gotowej odzieży, np. na internetowych aukcjach lub na wyprzedażach, a następnie dopasowanie jej do swojej sylwetki. To rozwiązanie z całą pewnością będzie korzystniejsze dla naszego portfela niż zlecenie uszycia ubrania od podstaw. Ponadto, kupując ubranie gotowe, widzimy jak ono wygląda; nie musimy zastanawiać się nad wyborem fasonu odpowiedniego dla danej tkaniny oraz nad tym, czy dekolt powinien być wykończony lamówką, a guziki kryte pod plisą. Odpada nam też zmartwienie związane z tym, o ile wprowadzenie takich detali podniesie cenę usługi szycia miarowego.