Pytanie od Czytelniczki: Chciałabym się dowiedzieć jak elegancko odmówić tańca. Mam dwie lewe nogi i bardzo źle się czuję na parkiecie, mój mąż na szczęście też nie lubi tańczyć, ale na każdym weselu znajdzie się kilku chętnych próbujących wyciągnąć mnie na parkiet. Jak taktownie odmówić? Czy może jednak powinnam się od czasu do czasu zgodzić?
Danuta: Jeśli już zakładam sandały to lubię polakierować paznokcie u stóp na ciemniejszy kolor bo jakoś tak zgrabniej całość wygląda tylko co z rękami żeby nie przesadzić ? Ten sam kolor, czy french manicure ? Czy może być dół czerwony, a góra bezbarwny ?
Pytanie od Czytelniczki: Rodzice i chrzestna mojego Męża podchodzą bardzo nieufnie do naszego związku (oględnie mówiąc). Od początku znajomości cała trójka traktuje mnie na tym samym poziomie co mojego Męża, czyli w zasadzie jak dziecko. W związku z powyższym cała trójka mnie „tyka”, co w drugą stronę oczywiście nie ma miejsca. W dodatku potrafią być w stosunku do mnie bardzo bezpośredni (w tym mało miłym wymiarze) i wyraźnie podkreślają, że nie należę do rodziny. Nie chcę się wdawać w analizowanie przyczyn ich stosunku do mnie i czy można zrobić cokolwiek, by się zmienił (raczej nie), ale może da się jakoś bronić przed tą niemiłą bezpośredniością?
Dziś chcę zwrócić naszą uwagę na pewne zjawisko dotyczące damskiej elegancji. W związku z tym, o czym pisałam już wielokrotnie, czyli ze zmianą postrzegania ubioru z dress-code’owego na modowy wyraźna jest tendencja do mniejszego lub większego deformowania pojęcia elegancji. W skrajnych przypadkach dochodzi nawet do utożsamienia elegancji ze stylem tzw. hooker chic. Trudno nie zgodzić się z prof. Zimbardo, który zauważył, ze striptiz jest teraz częścią głównego nurtu kultury.
W łagodniejszej wersji nazwałabym ten specyficzny styl elegancją celebrycką, gdzie najważniejsze jest wyeksponowanie atrybutów ciała w sposób mało wyszukany. Tożsamość jest tu definiowana przez seksowność, co wciąż na nowo potwierdza spostrzeżenie krytyka sztuki Johna Bergera, że „obserwatorem kobiety w kobiecie jest mężczyzna”.
(więcej…)
Bluzka zajmuje w damskiej garderobie czołowe miejsce. Jest uzupełnieniem stroju zarówno formalnego, jak i codziennego. Nosimy ją do spodni i do spódnic. Jest elementem, bez którego nie może się obyć zarówno formalny kostium, jak i codzienny zestaw koordynowany, a nawet swobodny strój z jeansami w roli głównej. Bluzka uszyta z dobrej jakości tkaniny, nieprzylegająca, pozostawiająca pomiędzy ciałem a tkaniną margines swobody, jest przeciwieństwem wszędobylskich obcisłych T-shirtów i tym samym wizytówką elegancji.
Współczesna popkultura jest nieco paradoksalna, bo z jednej strony pełna przemocy i uśmiercania ludzi w filmach i grach komputerowych, z drugiej strony dość skutecznie wypiera ze świadomości temat śmierci pojmowanej filozoficznie i z pokorą, jako nieuniknionej części życia. Tymczasem każdy z nas, prędzej czy później spotka się ze śmiercią w swoim najbliższym otoczeniu. To właśnie wtedy, kiedy stajemy oko w oko z czyimś głębokim żalem i smutkiem po stracie bliskiej osoby, zdajemy egzamin z dobrych manier: z taktu, delikatności i umiejętności współodczuwania. W ciągu tych kilku dni, od kiedy dowiadujemy się o czyjejś śmierci, aż do pogrzebu i konsolacji włącznie, obowiązują nas kody bardzo ściśle określające nasze zachowanie. Są one w dużej mierze sprawdzianem poziomu naszej kultury osobistej, ale też wiedzy na temat obyczaju.
Z komentarzy:
„Hal, od pewnego czasu rwę włosy z głowy. Jak Ci wiadomo przygotowuję się do ślubu. Często czytam dyskusje na temat okrycia ramion do kościoła. Zwykle przez grupy przetacza się wtedy światopoglądowa burza z piorunami. Nie wiem kto tak naprawdę ma rację, bo argumenty obu stron mnie przekonują. Jedna strona twierdzi, że należy okryć ramiona i dekolt i motywuje to szacunkiem do miejsca i swoistą kościelna etykietą. Druga strona (w niej jestem ja), bazując np. na Twoim podziale strojów na kategorie, twierdzi, że suknia ślubna ma najwyższą rangę sv i nie jest obrazą dla miejsca, że w czasie uroczystości będzie widać odkryte ramiona i trochę dekoltu. Pojawiają się przy tym komentarze, które budzą mój sprzeciw, np. „nie chodzi o savoir vivre a o szacunek do wiary/tradycji”, „Savoir vivre? Nie wiem skąd w ogóle taki argument że suknia ślubna wg savior vivre ma najwyższą rangę formalności? KAŻDA? Nie sądzę”. No i bądź tu mądra. Hal, jak to jest właściwie?”
Obszerny komentarz Czytelniczki:
Zaczęłam zastanawiać się nad paroma kwestiami dotyczącymi wyglądu i sposobu ubierania się z obszaru klasycznej elegancji. Jest ona traktowana jako wyznacznik dobrego smaku i zbiór zasad, którymi powinny kierować się osoby wysoko postawione, o aspiracjach do bycia poważanym itp. Zastanawia mnie jednak, jak to z tymi zasadami jest, a szczególnie z ich niezmiennością? Zasady elegancji w dzisiejszym pojmowaniu są przecież aktualne od relatywnie niedługiego czasu (początek wieku XX? A może nawet później), nie sądzę więc, by można było o nich mówić, jako o czymś stałym. Tak samo zmienia się przecież język, zmieniają się obyczaje, co chwilę zmienia się moda, więc sama elegancja również nie jest chyba czymś „ponadczasowym” – myślę, że takie mogą być tylko zasady moralne. Elegancja wręcz musi ewoluować razem z całą resztą świata.
Dziś odpowiadam na komentarz, który pojawił się pod wpisem „Power dressing z pracowni krawieckiej Andells”, a który zainspirował mnie do pewnych przemyśleń. W tym wpisie pojawiły się skrupulatne wytyczne obowiązujące w biznesowym kodzie ubioru, a więc dotyczące formalnej kategorii stroju. Jedna z Czytelniczek przedstawiła swoje wątpliwości:
Dziś ogłaszam finał mojej przygody z Andells Atelier. Zobaczcie efekty pracy świetnego zespołu wrocławskiej pracowni krawieckiej. Jako miłośniczka krawiectwa miarowego bardzo się cieszę, że coraz więcej pań decyduje się na korzystanie z usług wysokiej klasy pracowni krawieckich. Było mi niezmiernie miło, gdy dowiedziałam się, że jedna z klientek pracowni Andells jest czytelniczką mojego bloga (serdecznie pozdrawiam!).
Kiedy zaczynamy kompletować garderobę, której bazą są ubrania z tkanin szlachetnych pojawia się też kwestia odpowiedniego zatroszczenia się o nie. O ile utrzymanie w dobrym stanie ubrań z poliestru nie stanowi żadnego problemu, bo nie wymagają one poświęcania im wielkiej uwagi – po prostu wrzucamy je do pralki, pierzemy, wyjmujemy, suszymy i chowamy do szafy, o tyle ubrania z tkanin naturalnych wymagają od nas szczególnej atencji. [ Wpis zawiera lokowanie produktu ].
W dzisiejszym wpisie odpowiadam na pytanie Marty dotyczące sztuki obdarowywania, a ponieważ czas jest sprzyjający, dodaję kilka punktów ogólnie odnoszących się do kwestii wręczania prezentów. Myślę, że taki mini poradnik może się przydać (nie tylko) z okazji świąt.
Kondensując moją wiedzę zdobytą na podstawie różnorodnych źródeł, począwszy od tradycyjnych poradników s-v i stylu, poprzez literaturę obyczajową, film, a kończąc na obserwacjach i rozmowach z ludźmi, głównie starszymi, przygotowałam bardzo prosty, a jednocześnie treściwy podział garderoby damskiej na trzy podstawowe kategorie, wokół których koncentruje się nasze życie. Moim założeniem było odejście od korporacyjnych schematów ograniczających kod ubioru do przestrzeni biznesowej.
Blog SD jest prawdopodobnie jedynym (polskim) miejscem, nie wyłączając literatury użytkowej, gdzie zasady damskiego klasycznego kodu ubioru zostały opisane w kompleksowy i schematyczny sposób.
Za sprawą firmy JASS, która zaproponowała mi współpracę polegającą na możliwości zaprezentowania na blogu jednego ze swoich doskonałych produktów, dzisiejszy wpis mogę raz jeszcze poświęcić temu podstawowemu elementowi klasycznej damskiej garderoby, jakim jest płaszcz. Jakiś czas temu na łamach bloga pisałam o płaszczu typu dyplomatka, natomiast do niniejszego wpisu z bogatej oferty firmy JASS wybrałam również klasyk, choć w zdecydowanie odmiennym stylu.
(więcej…)